Kiedyś Pani Łyżeczka napisała post pt. "Miejsce dzieci w kościele". Ostatnio przypomniał mi się ten tekst, i postanowiłam spisać kilka ciekawych sytuacji kościelnych z udziałem dzieci ;)
Kilkuletni chłopiec kręci się niecierpliwie w ławce. Dostał od mamy pieniążka i bardzo chciałby wrzucić go już na tacę. W końcu nie wytrzymuje czekania i postanawia przejąć inicjatywę: podchodzi pod sam ołtarz, rzuca monetą i woła: "Masz, ksiądz!" A ksiądz za chwilę usiłuje dalej odprawiać mszę, tłumiąc śmiech.
Inny chłopczyk, na oko dwu-trzyletni, biega po całym kościele, w końcu dostrzega Coś Ciekawego: drewniany klęcznik, który ma dziurę idealną do przejścia - no więc gramoli się przez tę dziurę, czym wzbudza wesołość chórku stojącego tuż obok, i zaniepokojenie swojej mamy, która pędem przybiega i zgarnia synka.
Jestem z moim bratem na mszy w tzw. Białym Tygodniu. Brat, odstrojony w białą albę, na twarzy ma wymalowaną Wielką Niepewność. Nie bardzo wie, czy gest, który ludzie wykonali, to znak krzyża, czy nie - na wszelki wypadek decyduje, by niepewnie uniesioną w górę ręką (od kilku sekund uniesioną) podrapać się po czole. Na tej samej mszy dwie "Komunistki" śpiewają psalm. Nie bardzo im to wychodzi, i w pewnym momencie jedna z nich myli słowa. Druga krzyczy do mikrofonu: "Nie tak!!!", czym wywołuje naprawdę głośną salwę śmiechu wśród ludzi.
No i na koniec: moja siostra, kiedy była mała, myślała, że głos rozlegający się w kościele to Bóg przemawiający do ludzi (pewnie była za niska, żeby dostrzec księdza przy mikrofonie). Bała się też Oka Opatrzności, które w naszym kościele umieszczone jest nad ołtarzem: mój tato powiedział jej, że to oko NAPRAWDĘ patrzy.
I taki komentarz do tego, wierszem:
Jan Twardowski, O maluchach
Tylko maluchom nie nudziło się w czasie kazania
stale mieli coś o roboty
oswajali sterczące z ławek zdechłe parasole
z zawistnymi łapkami
klękali nad upuszczonym przez babcię futerałem
jak szczypawką
pokazywali różowy język
grzeszników drapali po wąsach sznurowadłem
dziwili się że ksiądz nosi spodnie
że ktoś zdjął koronkową rękawiczkę i ubrał
tłustą rękę w wodę święconą
liczyli pobożne nogi pań
urządzali konkurs kto podniesie szpilkę za łepek
niuchali co w mszale piszczy
pieniądze na tacę odkładali na lody
tupali na zegar z którego rozchodzą się osy minut
wspinali się jak czyżyki na sosnach aby zobaczyć
co się dzieje w górze pomiędzy rękawem
a kołnierzem
wymawiali jak fonetyk otwarte zdziwione "O"
kiedy ksiądz zacinał się na ambonie
- ale Jezus brał je z powagą na kolana



Komentarze
Pokaż komentarze (13)