Cześć Siostrzyczko!
Niedawno, na świętach, spotkałyśmy się znowu, dostałaś prezenty, bo kilka dni później kończyłaś 7 lat. Twoja mama była zadowolona z czapeczki i szalika, który Ci zrobiłam na szydełku, Ty sama nie obdarzyłaś mojego rękodzieła szczególnym zainteresowaniem, bo chciałaś już oblewać wszystkich wodą z pistoletu, chociaż to Niedziela Wielkanocna, a nie Poniedziałek. Zresztą, w poniedziałek o mały włos nie zepsułaś telewizora, bo strzelałaś do pań z okienka.
Twoi rodzice, a moi wujkowie mówią, że rozwijasz się całkiem nieźle. Niektóre dzieci z zespołem Downa w Twoim wieku nie umieją prawie nic mówić, a Ty potrafisz bardzo stanowczo powiedzieć: "Oooo, nie!" "Nie chcę!". Wiesz co, ja podziwiam Twoich rodziców. Kochają Ciebie tak samo, jak kochają Twoją starszą, zdrową siostrę, a może nawet kochają jeszcze bardziej. Nie robią z Twojego powodu szumu, nie użalają się, nie litują nad Tobą - jak trzeba, dadzą klapsa albo nakrzyczą. Przy stole opowiadali o swoich znajomych. Im też się urodziła dziewczynka z Downem, chcą ją zostawić. Twoi rodzice nie rozumieją tego, jak można nie chcieć swojego dziecka. Mówią: co z tego, że chore? Masz szczęście Siostra, masz mądrych i dobrych rodziców.
Zresztą, co to znaczy "chore"? Powiem Ci coś, co mnie zadziwia: wśród nas, ludzi tak zwanych "zdrowych" dzieją się takie rzeczy, które Tobie nigdy do głowy nie przyjdą, i tego Ci bardzo zazdroszczę. U nas zdarzają się przestępstwa, jest chamstwo, oszustwa, pieniądze, snobizm - można wymieniać i wymieniać.
A to my jesteśmy ci "normalni".
Dziwne, prawda?



Komentarze
Pokaż komentarze (11)