Obserwujemy w mediach różne wydarzenia zawiązane z Ukrainą, takie jak: wystąpienie szefa NATO, oświadczenie Putina, ONZ, itd, itd...Trzeba mieć świadomość, że to informacje, których celem jest to, aby jedynie wybrzmiały. Prawdziwa polityka odbywa się po cichu. Jak wygląda owa prawdziwa polityka, możemy jedynie odgadywać z różnych, niekoniecznie priorytetowych w mediach, informacji oraz analizując obecną sytuację.
Tak więc Rosja zajęła Krym. Ukraińskie władze nie odpowiedziały ogniem. Przez moment wydawało się, że reakcja NATO będzie ostra, jednak pod wpływem Niemiec i Francji złagodzono ton. Rosyjska giełda zanotowała duże spadki.
"Świat" wydaje się pogodzony z tym, że Krym jest i będzie Rosyjski. Jednak widać po stronie Amerykanów dużą determinację, aby Rosję jak najbardziej osłabić ekonomicznie. Nie chodzi tu o demokrację czy nienaruszalność granic, a jedynie o tzw. walkę mocarstw. Niemcy nie chcą konfliktu z Putinem, robią przecież razem dobre interesy. Wygląda na to, że Putin i Merkel podzielili się Ukrainą, a granica podziału właśnie się ustala.
Tuska odgrywa rolę pomagiera Pani Kanclerz. Donald raczył powiedzieć, że nie można reagować za mocno, aby "nie wywołać wilka z lasu". Natomiast rola Polski ma polegać na zwracaniu uwagi światowej opinii publicznej na sprawie Ukrainy. Domniemam, że chodzi o to, czy Putin nie pójdzie dalej na zachód i nie przekroczy ustalonej granicy wpływów i to temu maja się wszyscy przyglądać. Nie chodzi tu przecież o Ukrainę, bo jej granice i tak już zostały przekroczone przez "Armię Czerwoną" i nie ma żadnych konkretnych działań, chodzi o to, żeby Putin nie wlazł na teren Pani Anieli M.
Sytuacja Polski jest nieciekawa. Do tej pory z Ukrainą można była zawierać różne taktyczne sojusze(tak jak w sprawie Gruzji), w przyszłości można byłoby robić wspólne interesy. Teraz, jeżeli nic się nie zmieni, aby załatwić coś na Ukrainie będzie trzeba jechać do Berlina. I tak będziemy mieli przy swojej granicy pro niemieckich i anty polskich ukraińskich nacjonalistów, to od południa. Natomiast od północy już mamy any polskich i pro niemieckich Litwinów. Rosja zbliża się do nas małymi kroczkami, ale w szybkim tempie. Pamiętajmy, że już kiedyś granica wpływów między Rosją a Niemcami, przebiegała na Wiśle.
Jednak wszystko może się jeszcze wydarzyć. Terlikowski pisał na swoim facebooku o płaczących ikonach Matki Boskiej, co ma zapowiadać, coś na prawdę złego
145
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze