MMariusz MMariusz
499
BLOG

Zatrudniajmy dalej „cyberfachowców” i koordynatorów, a miasto niech spokojnie tonie w prob

MMariusz MMariusz Polityka Obserwuj notkę 0
W samorządach od lat obowiązuje ta sama zasada: kiedy coś zaczyna się palić, zamiast gasić ogień, stawia się parawan, wiesza kolorowy baner i ogłasza „sukces”. Problemy? Zawsze można je przykryć miłą rolką o wielkiej inwestycji, nowym misiem „na świeżość miasta”, wyjściem do ludzi i rozmową, podczas której udaje się, udaje i jeszcze raz udaje, że robi się bardzo dużo. Do tego kreatywny tytuł, kilka haseł o „rekordowym rozwoju” i gotowe. A gdy z miejskiej kasy zniknie parę milionów… cóż, wystarczy powiedzieć, że to „trudna sytuacja”, „konieczne działania”, albo po prostu przemilczeć sprawę. W końcu propagandę opanowano tu do perfekcji.

Za chwilę rozpocznie się sesja budżetowa, okrzyknięta „rekordową”. Tyle, że zanim zaczniemy marzyć o rekordowych inwestycjach, warto zejść na ziemię. W naszym mieście brakuje stabilności nawet w podstawowych sprawach: od zwykłych ławek, przez remont niecki basenowej przy ulicy Belzackiej, gdzie odpadają płytki, po kwestie bezpieczeństwa i oszczędności w miejskim systemie ogrzewania.

Dziś przyglądam się jednej z miejskich spółek. Opiszę to krótko i po ludzku: co tam właściwie się dzieje?

Z dokumentów wynika jasno, że spółka ma poważne problemy finansowe, a nadzór ze strony miasta wygląda na słaby i spóźniony. Straty urosły tak bardzo, że firma musiała przesunąć 5 milionów złotych z własnego kapitału.

Ze względu na trudną sytuację finansową Zwyczajne Zgromadzenie Wspólników, którego przewodniczącym jest Juliusz Wiernicki- Prezydent,  podjęli  uchwałę i wyrazili zgodę w sprawie częściowego pokrycia straty netto  oraz pokrycia całości strat za lata ubiegłe poprzez obniżenie kapitału zakładowego.

Mówiąc wprost: obniżono kapitał firmy o 5 milionów złotych — z 15 064 000 zł do 10 064 000 zł.

Dlaczego tak zrobiono?

Wygląda to, jakby chciano uniknąć pokazania powagi sytuacji. Zamiast otwarcie przyznać, że pojawił się poważny problem, obniżono kapitał i liczono, że nikt nie zauważy. To działanie budzi poważne wątpliwości co do jasnych i transparentnych działań. 

A dlaczego nie poinformowano opinii publicznej? Pewnie dlatego, że źle wyglądałoby zatrudnienie miejskiego radnego.

Gdy przedsiębiorstwo zaczyna zjadać własny kapitał, to znak, że sytuacja jest naprawdę zła i że zwykłe działania już nie wystarczają.

Najbardziej niepokojące jest to, że główna działalność tj. dostarczanie wody  przynosi duże straty.

To tak, jakby piekarnia traciła na sprzedaży chleba. Coś ewidentnie działa źle.

W oczyszczalni nadal korzysta się ze starej technologii, która pożera pieniądze i wymusza częste, kosztowne i niebezpieczne wymiany materiałów. Co dwa miesiące przeprowadza się operacje, które mogłyby być uniknięte przy wcześniejszych inwestycjach w nowocześniejsze rozwiązania.

I gdzie w tym wszystkim jest miejski nadzór?

Spółka należy do miasta, to nasze pieniądze, nasza infrastruktura, nasze rachunki. Przy takich problemach nadzór powinien działać uważnie i sprawnie. 

Firma, która powinna działać stabilnie i zapewniać wodę oraz kanalizację, notuje straty, pracuje na wyeksploatowanej technologii i nie jest właściwie nadzorowana. Konsekwencje spadną ostatecznie na wszystkich czyli na nasze rachunki, miejskie inwestycje i budżet miasta.

I wisienka na torcie: w sytuacji, gdy od lat spółka tonie w stratach, kapitał jest cięty, technologia się sypie, a nadzór kuleje, generuje się dodatkowe koszty tj.  zatrudnia się przewodniczącego Rady Miasta  na stanowisku „cyberspecjalisty”. Wielu mieszkańców zastanawia się, skąd taka decyzja i jakie uzasadnienie za tym stoi.

No cóż  skoro spółka ma milionowe straty, jedno jest pewne: kreatywności w doborze kadry pracowniczej nie brakuje.

Nawet „cyberprzyszłość” da się budować na minusie.

Dane finansowe spółki:

Cała działalność:

Przychody: 42 677 tys. zł

Koszty: 43 025 tys. zł

Wynik: –348 tys. zł

Działalność podstawowa:

Przychody: 38 004 tys. zł

Koszty: 38 700 tys. zł

Wynik: –696 tys. zł

Zaopatrzenie w wodę:

Przychody: 15 468 tys. zł

Koszty: 17 175 tys. zł

Wynik: –1 707 tys. zł

Ponad 1,7 miliona złotych straty na samej wodzie.

Tak wygląda rzeczywistość: spółka tonie w stratach, kapitał „po prostu wyparował”, technologia się sypie, a odpowiedzialność i transparentność gdzieś znikają. Mieszkańcy płacą coraz wyższe rachunki, a w zamian słyszą o „rekordowym” budżecie i oglądają kolejne etaty dla „cyberfachowców”, „koordynatorów” i „rodziny na swoim”.

Miasto można malować na kolorowo i nagrywać propagandowe rolki, ale nie zmienia to faktu, że 5 milionów należących do mieszkańców po prostu wyparowało.

MMariusz
O mnie MMariusz

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka