0 obserwujących
21 notek
15k odsłon
  84   0

Jak Swiatłana Cichanouska może pomóc dogadać się Rosji z zachodem.

W pojedynku Swiatłany Cichanouskiej z Prezydentem Łukaszenką, to ten drugi jest zdecydowanie silniejszy. Ma władzę, OMON i inne ładne narzędzia, które pozwalają mu dalej siedzieć na swoim stołku. Pani Swiatłana sama zrzucić go nie może. Doskonale o tym wie, więc kombinuje. 

Co może zrobić słaby, gdy chce pokonać silniejszego? Najprościej - dogadać się z jeszcze silniejszym. Z zachodu lub wschodu, a najlepiej oboma naraz. Niełatwe zadanie, ale pewne pole do popisu jest.

Jak na razie udało się p. Cichanouskiej zostać symbolem walki o demokrację dla „zachodniego świata”. Tego lubującego się we wzniosłych wartościach, które pięknie wyglądają w mediach i dają przyjemne poczucie uniesienia, wyższości moralnej.

Każdy rządzący rzucił więc kilka słów wsparcia oraz oburzenia, pozachwycał się chwilę, głównie sam sobą, i to by było na tyle. Przecież nie można naruszać poważnych interesów, ani angażować się za bardzo. Przecież to kosztuje. Energię, czas, pieniądze. A potencjalne zyski raczej marne. Wydaje się, że to nawet uczciwa wymiana - zachód wspiera i potępia w mocnych słowach w zamian za wdzięczność i kilka zdjęć do mediów z „przywódczynią demokratycznej opozycji”.

Nic dziwnego, że Pani Cichanouska jest trochę rozczarowana. Okazało się to, o czym właściwie wszyscy wiemy. Na zachodzie wartości są tylko kartą przetargową, elementem negocjacji. Z góry wiadomo, że tutaj dokonuje się ustępstw w walce o rzeczywiste korzyści.

Ale opozycjonistka ma szczęśliwie jeszcze drugi fortepian, ten wschodni. Nie ma co silić się na jakieś metafory, po prostu Rosję. Oczywiście nie może tak wprost zwrócić się o pomoc do innego reżimu w celu obalenia swojego reżimu . Tego dla niej groźnego i łamiącego jej prawa. Źle by to wyglądało, samolubnie i niespójnie. Problem polega na tym, że ten rosyjski reżim to jedyna realna szansa na obalenie tego białoruskiego.

Może z perspektywy wygodnego życia w demokracji liberalnej, gdzie wolności jednostki mogą kwitnąć nieprzerwanie przez lata w warunkach dostatku i dobrobytu (aż rozmarzyć się można, jak to utopijnie się żyje na tym zachodzie), z tej perspektywy widać pewną niekonsekwencję, ale, jak to się mówi: „bliższa koszula ciału”, a świat nie jest doskonały. Czasami trzeba się dogadywać, najlepiej czyimś kosztem. Pani Cichanouska, chcąc bronić Białorusinów przed Łukaszenką, musi pogodzić się z cierpieniem Rosjan. Doskonale to rozumie, więc Kremla w ogóle nie krytykuje.

Dlatego, gdy zatrzymano Navalnego, jeszcze delikatnie zasugerowała, że nie jest to dobry sposób postępowania władz, ale później już protestów w Rosji nie zauważyła.

Wychodzi na to, że Pani Cichanouska gra symbol walki o prawa człowieka, który nie dostrzega łamania praw człowieka. Jeżeli ktoś widzi jakąś sprzeczność, to niesłusznie, i nie ma co się jej doszukiwać. Przysparza to tylko niepotrzebnych kłopotów i problemów, a tak wszyscy są zadowoleni.

Dzięki takiemu postępowaniu zachód może bronić swych wartości i dalej próbować dogadać się z Rosją. Skoro nawet przywódca opozycji na Białorusi nie krytykuje Kremla to nie jest tam aż tak źle i można z nim współpracować. Decydenci w Moskwie także nie mają co narzekać, bo Pani Cichanouska pozostaje alternatywą (czy straszakiem) dla Łukaszenki. Może, po zmianach konstytucji białoruskiej, nawet akceptowalną i sterowalną. No a Białorusini obalą swego dyktatora, wywalczą demokrację.

Ostatecznie, czyż nie byłby to piękny symbol pojednania Rosji z zachodem, gdyby „przywódczyni opozycji demokratycznej” uzyskała władzę przy wsparciu Putina. Przecież każdy wie, że czasami pewne rzeczy trzeba załatwić siłą. Odrobina twardej ręki też bywa potrzebna. A Rosja, to Rosja. Może kogoś tam zaatakowała, coś tam zajmuje, ale taki piękny gest wykonała. I wielu chętnie zapomni o jakimś Navalnym, Ukrainie, MH -17 czy Gruzji. Bo w końcu będzie można robić to, co najważniejsze – hajs.


Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka