0 obserwujących
18 notek
11k odsłon
  452   1

Pielęgniarko bądź jak górnik! *przynajmniej podczas negocjacji z Rządem

Górnicy zostali zasypani pieniędzmi i jak sam wiceminister Artur Soboń mówił, to wciąż sukces negocjacyjny Rządu, bo udało się uniknąć niepokoi społecznych. Mnie to zabrzmiało, jakby Rząd ugiął się pod groźbami górników, ale skoro Minister mówi o sukcesie, to najwyraźniej jest zadowolony. A jeśli tak, to rządzący nie powinni mieć nic przeciwko, gdy protestujące pielęgniarki zaczną stosować metody górników dla osiągnięcia swoich celów. Chciałbym pomóc, dlatego pozwoliłem sobie wymienić kilka, moim zdaniem kluczowych, elementów pozwalających przekonać rządzących do podjęcia negocjacji. 

Po pierwsze – protesty. Ale takie faktycznie utrudniające życie ludziom z miast, zwłaszcza w Warszawie. Palenie opon itd., wiadomo. Protesty namiotowe, na trawce i w słoneczku, nic nie zdziałają. Trzeba grać twardo, wkurzyć każdego, kogo się da, by rządzący drżeli o swój elektorat. Do tego potrzeba trochę brutalności, i w tym względzie górnicy mieli łatwiej, ale ponoć pewnością siebie wiele można nadrobić. Skromny biceps też.

Po drugie – poczucie winy. To podstawa do dalszych działań. Okazuje się, że traktowanie samego siebie jako bezwolną ofiarę sił wyższych pomaga przekonać rządzących do swoich racji. Otóż górnicy przekonywali, jak to tragicznie skończyło się nieprzemyślane zamykanie kopalń na zachodzie. Jak tam bieda i patologia zapanowały. Same zapanowały, bo przecież ludzie wykonujący najcięższy zawód świata nie są niczemu winni i nie można oczekiwać, że ot tak zajmą się czymś innym. To źli rządzący byli i w Polsce będzie tak samo. Chyba, że będzie tak, jak chcą górnicy. Jeszcze nie do końca przemyślałem, jak przenieść to na grunt służby zdrowia. Niby pielęgniarki budzą więcej sympatii i społeczeństwo chętniej zlituje się nad ich losem, ale sam mam poczucie, że te kobiety (w większości kobiety – nie chcę nikogo urazić) mają za dużo szacunku do samych siebie i wiedzą, że same mogą kształtować swój los.

Po trzecie – zakładnicy. Może to brzmi dramatycznie, ale spokojnie, już wyjaśniam. Trochę łączy się to z wcześniejszym punktem. Górnicy mogli wziąć za zakładników swoje rodziny, miliony ludzi, co prądu potrzebują, no i samych siebie. O pierwszej grupie nie ma co wspominać, bo jak napisałem powyżej, pielęgniarki mają chyba za dużo godności, by w ogóle o tym pomyśleć. Druga grupa potencjalnych zakładników negocjacji jest już warta uwagi. Kiedy pielęgniarki odejdą od łóżek, rządzący nie będą w stanie ich zastąpić i życie wielu obywateli będzie zagrożone. Dlatego wydaje się, że pielęgniarki są nawet na lepszej pozycji niż górnicy, bo ich groźba wobec społeczeństwa to problem nie do rozwiązania. Górnicy za to mogli jedynie wstrzymać kopalnie i elektrownie, pozbawiając obywateli prądu, który zostałby kupiony po prostu zza granicy. Może nawet taniej. Minusem tej taktyki jest to, że nie sprzyja budowaniu poparcia społecznego. W przypadku górników nikt nie oczekuje, że będą dbali o interes kogokolwiek poza swoim, a w przypadku pielęgniarek – już tak. Niestety, wydaje mi się, że pielęgniarki wpadły w pułapkę swojej renomy. Poza tym ludzie naprawdę mogliby zacząć umierać. A twierdzenie, że muszą być pewne ofiary w walce o wyższe płace, chwały nie przyniesie.

Na szczęście jest jeszcze trzecia grupa potencjalnych zakładników – sami protestujący. Jeżeli ktoś myśli, że to głupie, to proszę tylko spojrzeć na górników i ich strajki podziemne. Genialne w swojej prostocie, choć kompletnie uzależnione od poczucia winy. Przy reżimach może nieskuteczne, ale w miękkich demokracjach działają cuda. Gdy górnik zginie podczas takiego strajku, politycy mają krew na rękach i szloch rodziny w uszach. Sam górnik jest czysty, może naiwny, ale przynajmniej nikomu nie groził i nikogo nie zabił. Chociaż decydenci są już politycznymi trupami, kompletnie niewybieralni po takim incydencie. Niestety wydaje mi się, że warunki pracy pielęgniarek nie oferują podobnych możliwości. Wszystkie pomysły skopiowania tej metody strajku wymagają wykorzystania osób trzecich, co moralnie już jest niejednoznaczne.

Rządzącym zależy przede wszystkim na poparciu społecznym. Jeżeli uznają, że zagrożenie wystąpienia niepokoi społecznych jest realne, wtedy chętnie przystąpią do negocjacji. Będą gotowi do ustępstw, byleby zachować kapitał polityczny potrzebny do wygrania kolejnych wyborów. Górnicy pokazali, jak wykorzystać tę słabość Rządu i stosunkowo prostymi metodami wiele dla siebie uzyskać. Pielęgniarki mogą zrobić tak samo. I znowu będzie sukces, sukces nie tylko pielęgniarek, ale i Rządu. Wszyscy wygrywają, chyba.


Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo