Słyszeliśmy i czytaliśmy to już tysiąc razy:
główną przesłanką konieczności istnienia cywilnej kontroli nad armią jest to, iż siły zbrojne to organizacja hierarchiczna, zdyscyplinowana, o silnym poczuciu misji i ducha (w stopniu niespotykanym w innych działach machiny państwowej), przejawia skłonność do alarmizmu, nacjonalizmu, wojskowi często mają poczucie wyższości nad resztą obywateli, zwłaszcza polityków. Wszystkie te cechy sprawiają, iż zwłaszcza, gdy państwo przeżywa problemy, armia ma skłonność do interweniowania i przejmowania władzy.
Cywllna kontrola nad wojskiem musi więc być i basta !
Zaraz, zaraz...właściwie dlaczego mówi się "cywilna"? Dlaczego nie nazywa się rzeczy wprost - kontrola nie żadnych tam anonimowych "cywilów" jeno POLITYKÓW ? PO-LI-TY-KÓW, do cholerci... I w tym momencie zmodyfikujmy nieco powołaną przedmiotową przesłankę: partie polityczne to organizacje hierarchiczne, zdyscyplinowane, o silnym poczuciu misji i ducha (w stopniu niespotykanym w innych działach machiny państwowej), przejawiają skłonności do alarmizmu, nacjonalizmu, politycy często mają poczucie wyższości nad resztą obywateli, zwłaszcza nad wojskowymi. Wszystkie te cechy sprawiają, iż zwłaszcza, gdy państwo przeżywa problemy, politycy mają skłonność do wykorzystywania władzy dla partykularnych celów, z pokrzywdzeniem dobra Państwa.
Jaka pointa ? Z mojej strony doraźna: jeżeli minister Klich z oburzeniem mówi, że jakiś generał złamał "świętą zasadę cywilnej kontroli nad armią", myślę sobie: są jeszcze w Polsce prawdziwi Generałowie. A Panu ministrowi dedykuję mądrość mistrza Sz.: "nawet święta lubi remanenta".


Komentarze
Pokaż komentarze (1)