W toruńskim teatrze im. Horzycy, podczas spektaklu "Przedostatnie kuszenie Billa Drummonda" w reżyserii Marcina Wierzchowskiego widzowie mogą zdecydować, czy chcą obejrzeć tak zwany "Aneks". Jeżeli chcą, to płacą dodatkowe 10 zł, dostają bilet i obserwują, jak aktorzy... palą stos banknotów. Prawdziwych polskich. Powtarzam - w Teatrze !
Sprawą zainteresowała się Prokuratura, która "bada w jakich okolicznościach dokonuje się palenia pieniędzy". Trzeba przyznać, że nasza Prokuratura prezentuje ostatnio wysokie poczucie humoru w kontakcie ze społeczeństwem. Przypomnę, że niedawno umorzyła ona śledztwo dotyczące szturmu spłoszonych petardą koni, na rynkowe krakowskie kawiarniane ogródki, ponieważ nikt nie zawinił, a "do wypadku doszło poprzez samoczynną reakcję koni". Pyszne.
Z niecierpliwością czekam, jakie uzasadnienie umorzenia przedstawi społeczeństwu Prokuratura w sprawie toruńskiego przestępstwa, popełnionego w imieniu Sztuki. Bo, że umorzenie będzie, to pewne, wszak Pani Jadwiga Oleradzka, dyrektor toruńskiego teatru zakomunikowała społeczeństwu, że "jeśli wytyczymy sztuce granice, przestanie ona być sztuką. Artysta ma niezbywalne prawo, by wyrazić się w akcie twórczym".
Słusznie. Przewiduję "Paszport Polityki" dla reżysera Wierzchowskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)