Dziś mijają 3 lata od śmierci Jacka Kuronia.
Jako moherowy oszołom nigdy nie wiem jak reagować na dźwięk Jego imienia.
Pochodził z rodziny PPS-owskiej, działacz ZMP, etatowy instruktor ZHP w latach pięćdziesiątych i komendant Kręgu Walterowskiego, członek PZPR i Klubu Krzywego Koła, autor słynnego Listu otwartego do partii, w którym objawił się jako marksista, skazany za to na 3 lata więzienia, w zw. z wydarzeniami 68 roku skazany na 3,5 roku, sygnatariusz Listu 59, współzałożyciel KOR-u, redaktor podziemnej Krytyki, wykładowca Latającego Uniwersytetu, doradca MKZ NSZZ Solidarność, internowany, uczestnik Okrągłego Stołu, poseł, minister.
Był krytykiem przemian lat dziewięćdziesiątych, występował z tym z pozycji czysto socjalistycznych.
Zagorzały przeciwnik lustracji i rozliczenia komuny, rząd Olszewskiego uważał za ludzi "chorych z nienawiści".
Wyrażał zdanie, że nadzieją współczesnego świata są alterglobaliści.
Był przyjacielem Dalajlamy.
No i co, wobec powyższego, mam odpowiedzieć kiedyś swojemu synowi, gdy ten zapyta mnie o Jacka Kuronia ?
Jestem i chyba już zawsze będę wobec tej kwestii BEZRADNY.
Panie, świeć nad Jego duszą...


Komentarze
Pokaż komentarze (29)