Telewizja Polsat, elektrownie, banki, huty i tramwaje były zagrożone jakimś kataklizmem, gdyby redaktor Tomasz Lis pozostał na posadzie w Polsacie. To m.in. wynika z wywiadu jakiego rzeczony dziennikarz udzielił Monice Olejnik.
Tomasz Lis nie sprecyzował co prawda jaka to konkretnie katastrofa groziła tym podmiotom gospodarczym, lecz nie pozostawił żadnych wątpliwości, że etiologią tych nieszczęść byłby PiS. Na szczęście Tomasz Lis poświęcił się, zrezygnował z prowadzenia programu "Co z tą Polską ?" i dlatego mieszkańcy wielkich miast mają w domu prąd. Jest nadzieja, że z tego powodu także mazowieckie kury nie przestaną nieść.
Tomasz Lis nie powiedział dlaczego funkcjonowanie ważnych dziedzin gospodarki zależy od miejsca jego pracy zawodowej. Nie powiedział o tym nie dlatego, że takiej zależności nie ma, jeno dlatego, że "czas jest gorący" i właśnie dlatego nie powie.
Dotychczas uważałem Tomasza Lisa za dziennikarza telewizyjnego, jednego z wielu w tym środowisku lubianych i nielubianych, mniej lub bardziej mądrych. Poza tym, miałem go za zwykłego, prostego faceta.
Elektrownie nadal pracują, a ja się myliłem.
Właśnie, kim pan jest, Panie Lis ?


Komentarze
Pokaż komentarze (9)