Kutz: - „Cała ta afera, nieudowodnione zarzuty pod adresem Blidy rzuciły cień na Ślązaków i wpisały się w antyśląskie schematy. W Polsce jest bardzo wielu ludzi, którzy nie lubią Ślązaków i posądzają ich o najgorsze rzeczy. To jednak zostanie przerwane. Prokuratura nie chce już oskarżać osoby, która miała przyjąć od Blidy łapówkę. Pani Blida okaże się niewinną ofiarą i będziemy mieli świętą” (GW nr 292 14-12-2007)
Wiele wskazuje, że Kazimierz Kutz zasiądzie z ramienia PO w komisji ds. śmierci Barbary Blidy. Tego chce Zbigniew Chlebowski, a to właśnie on decyduje, kogo Platforma umieści w tym sejmowym organie. Przeciwko tej kandydaturze jest PiS oraz niemała część członków PO.
Jeżeli tak się rzeczywiście stanie, udział Kutza sprawi, że dochodzenie prawdy w tej bulwersującej lewicę sprawie, stanie się farsą. Pomijam już jaskrawą stetryczałość, na którą ten śląski poseł niewątpliwie cierpi, a która – mówię to ze smutkiem – odbija się wyraźnie na jakości intelektualnej i logice jego publicznych wypowiedzi. Przede wszystkim jednak chodzi o zachowanie choćby minimum bezstronności sejmowych śledczych. Przynajmniej jakieś jej pozory. Wielu spośród trzeźwo myślących posłów PO widzi to i rozumie. Ale nie Chlebowski: „Kutz to człowiek, który jest ze Śląska i zna jego problemy. Ktoś, kto zna śląskie klimaty, na pewno się przyda” – mówi (GW nr 292 14-07-2007).
Tusk to lepszy spryciarz, naprawdę. Desygnując na szefa parlamentarnego klubu człowieka tak intelektualnie lotnego jak pociąg towarowy, może, nie brudziwszy sobie rąk, zrealizować nawet najbardziej głupi, a jednocześnie wygodny politycznie pomysł.
„Jest pani ofiarą kamiennych serc” - mówił w maju nad grobem Barbary Blidy Kazimierz Kutz.
A my jesteśmy ofiarami zmiękczonych mózgów.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)