Przepraszam, że po raz drugi podnoszę ten temat, ale w krainie miłości trup ściele się niczym na wojnie.Do wymienionego już wcześniej grona dołączyli ostatnio:
Legenda:
czerwony druk - nazwiska ofiar seryjnego samobójcy
czarny druk - nazwiska ofiar nieznanych sprawców(lub nie ustalone)
- Prof Szaniawski- sowietolog, publicysta i wybitny historyk; przyjaciel AK i (+) płk Kuklińskiego
- Jarosław Przygodzki - radny PiS, znaleziony w pobliżu swojego domu z raną postrzałową głowy. Możemy być pewni na 100%, że jako przyczyna śmierci będzie podane samobójstwo
Lista ofiar cytowana uprzednio - oczywiście nie jest to pełna lista, ale chyba wiele mówi o Państwie Prawa, zielonej wyspie i cudach Tuska
- Grzegorz Michniewicz – dyrektor generalny Kancelarii Premiera Tuska, a wcześniej członek Rady Nadzorczej PKN Orlen, zaufana osoba Donalda Tuska i Tomasza Arabskiego. Natychmiast po śmierci Michniewicza zniknęła z internetu większość wiadomości i artykułów związanych z osobą samobójcy. Chyba musiał odkryć coś wyjątkowo przerażającego. Powiesił się 23 grudnia 2009 na kablu od odkurzacza, w dniu, w którym z remontu w Samarze wrócił samolot TU-154, który potem rozsypał się w drobny mak na Siewiernym. Pan Michniewicz powiesił się, choć jeszcze tego dnia cieszył się z rychłego spotkania z rodziną w Boże Narodzenie.To był 23 grudnia, tuż przed Wigilią. Czy czas Świąt Bożego Narodzenia to okres podatny na samobójstwa? W śledztwie nie sprawdzono bilingów rozmów Michniewicza. Lekarz dokonujący sekcji zwłok nie określił nawet godziny zgonu Michniewicza, zaś prokuratura nie odtworzyła przebiegu ostatnich godzin z życia rzekomego samobójcy. Prokurator uznał, że nie doszło do ingerencji osób trzecich, a śledztwo szybko zakończono. Zdaniem rodziny i znajomych był spełnionym i szczęśliwym człowiekiem
- Prof. Marek Dulinicz - szef grupy archeologicznej - zginął 6 czerwca 2010 w wypadku samochodowym w trakcie oczekiwania na wyjazd do Smoleńska. Dulinicz miał być inicjatorem tej ekspedycji. Aktywnie starał się o przyspieszenie wyjazdu. Do misji archeologicznej w Smoleńsku doszło dopiero pięć miesięcy po jego śmierci. Prace polskich archeologów prowadzone były na potrzeby rosyjskiej, a nie polskiej prokuratury, czyli każde znalezisko będące dowodem w śledztwie mającym ustalić przyczyny katastrofy, było od razu oddawane Rosjanom.
- Eugeniusz Wróbel - wykładowca na Politechnice Śląskiej, specjalista od komputerowych systemów sterowania samolotem, poddawał w wątpliwość, że wrak na Siewiernym to TU-154 o nr 101. Pocięty piłą mechaniczną 16.10.2010 r przez swego syna, który zdołał zabić i pociąć swego ojca, perfekcyjnie usunąć ślady krwi w pokoju, w którym rzekomo dokonał masakry, zawieźć pocięte zwłoki do jeziora, wrócić i "zapomnieć" wszystko. Rzekomy winowajca natychmiast został okrzyknięty niepoczytalnym i zamknięty na obserwacje. Złego stanu swego "chorego psychicznie" syna przez ponad 20 lat nie zauważyła matka – lekarz psychiatra!!!
- Dariusz Szpineta - zawodowy pilot i instruktor pilotażu, ekspert i prezes spółki lotniczej, został znaleziony martwy w łazience ośrodka wczasowego w Indiach. Wcześniej parokrotnie wypowiadał się w mediach w sprawie Smoleńska, kwestionując oficjalne ustalenia
- Krzysztof Knyż - operator Faktów, 10 kwietnia 2010 był w Smoleńsku. Zmarł w Moskwie 2 czerwca 2010r. Śmierć całkiem przemilczana.
- Bp Mieczysław Cieślar, "zginął w wypadku samochodowym" 18.04.2010 r, miał być następcą ks. Adama Pilcha, który zginął w Smoleńsku. Chodzą teorie spiskowe, że otrzymał telefon ze Smoleńska od A.Plicha po katastrofie. Cieślar zajmował się w sposób ekspercki sprawami inwigilacji środowisk protestanckich przez Służbę Bezpieczeństwa PRL.Media sprawę śmierci Cieślara przemilczały.
- Siergiej Tretjakov - W czerwcu 2010 r. w Stanach Zjednoczonych ginie Siergiej Tretjakov, uciekinier z Rosji, były agent KGB, a potem Służby Wywiadu Zagranicznego (SVR), który w 2000 roku podjął współpracę z Amerykanami. Według dziennikarzy włoskiego tygodnika “L'Espresso”, o czym informowała "Nasza Polska" w zeszłym numerze, międzynarodowi obserwatorzy nie wierzą w naturalną śmierć byłego funkcjonariusza SVR, który miał umrzeć na zawał serca (swego czasu podano, iż zmarł, zachłysnąwszy się kawałkiem mięsa). Z dokumentów opublikowanych przez WikiLeaks wynika, że agent Tretjakow korespondował z szefem Stratforu, jednej z agend CIA. W korespondencji dokonał rekonstrukcji wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem. 12 dni po katastrofie konkludował: “Rosjanie mają takie plany (scenariusze), aby zabić innych zachodnich przywódców, które mogą być wykonane”. Tretjakov zwrócił przy tym uwagę, że złe stosunki między Władimirem Putinem a Lechem Kaczyńskim nie były tajemnicą. Sprawą zajęły się media zagraniczne, ale niestety polskie śmierć tę przemilczały.
- Gen. Petelicki – ujawnił informacje o SMS-ach do posłów PO z kancelarii premiera Tuska oraz kwestionował sposób prowadzenia śledztwa i niektóre ustalenia w sprawie Smoleńska - zastrzelił się w garażu. Od razu ogłoszono, że popełnił samobójstwo. A niezawodna GW powołuje się na oficerów BOR (rzecz jasna anonimowych), którzy twierdzą, że na 100% było to samobójstwo z przyczyny osobistych. Możemy być w 100% pewni, że takie będą ustalenia prokuratury
KTO BĘDZIE NASTĘPNY? Prof. Binienda powiedział, że nie zamierza popełniać samobójstwa „i gdyby do niego doszło, nie wierzcie…” Ale możemy być na 100% pewni, że to nie koniec listy…
- Andrzej Lepper - dzień przed samobójstwem (?) widziany w dobrej formie, a kilka godzin przed targnięciem się na swe życie snujący dalekosiężne plany
- dr Ryszard Kuciński - prawnik A.Leppera - "zmarł" w maju 2011 r.
- Wiesław Podgórski - był doradcą A.Leppera, gdy ten by ministrem rolnictwa, znaleziony martwy w biurze Samoobrony pod koniec czerwca 2011r. Jako przyczynę śmierci podano samobójstwo.
- Róża Żarska - adwokat Leppera - zmarła w Moskwie, w lipcu 2011 roku.
- Przywódca grupy, która porwała Krzysztofa Olewnika, Wojciech Franiewski został znaleziony martwy w celi olsztyńskiego aresztu w nocy z 18 na 19 czerwca 2007 roku. Zmarł trzy miesiące przed rozpoczęciem procesu.Po śmierci, w AM w Gdańsku dokonano badania próbek krwi i moczu Wojciecha Franiewskiego. Stwierdzono obecność 0.4 promila alkoholu we krwi i 0.035 mcg amfetaminyWedług opinii biegłych spożycie alkoholu oraz zażycie narkotyku prawdopodobnie miało miejsce na terenie aresztu. Ustalenia prokuratury nie wykluczają wersji, według której zabronione środki zostały dostarczone osadzonemu przez jednego bądź większą liczbę funkcjonariuszy SW. Istnieją okoliczności sugerujące, że Franiewski mógł być poinstruowany, jak popełnić samobójstwo. Biegły napisał: "Sposób przeprowadzenia samobójstwa świadczy o świetnej znajomości anatomii człowieka. Pętla posiadała zawiązane dwa supły (praktyka niespotykana)[...]Osadzony w ten sposób uniknął reakcji obronnych, nie szamotał się."
- Sławomir Kościuk, którego zeznania przyczyniły się do skazania pozostałych sprawców porwania i zabójstwa, został 4 kwietnia 2008 znaleziony martwy w celi aresztu śledczego w Płocku. Do zdarzenia doszło w godzinach wieczornych między 21.18 a 22. Mężczyzna powiesił się w swojej celi, w kąciku sanitarnym na prześcieradle. Śmierć stwierdzili strażnicy więzienni około godziny 22.07 podczas obchodu. Kościuk przebywał w celi pojedynczej. Cela była monitorowana z wyjątkiem kącika sanitarnego z uwagi na jego przeznaczenie. We krwi Kościuka znaleziono ilość psychotropów określaną przez biegłych jako toksyczną. Ofiara miała też złamane kilka żeber oraz dziwne otarcia na przedramionach.
- Po śmierci Kościuka, Robert Pazik został otoczony specjalnym nadzorem z uwagi na podejrzenie, iż i on może chcieć popełnić samobójstwo lub umrze za sprawą działania osób trzecich. Traktowany był jako więzień niebezpieczny. Jego cela była stale monitorowana, pokarm wydawał mu strażnik oddziałowy (zwykle pokarm wydają inni więźniowie), po spacerniaku poruszał się bez towarzystwa innych więźniów, od których był całkowicie odizolowany. Karę odbywał w Zakładzie Karnym w Sztumie. 9 stycznia 2009 został przewieziony do Zakładu Karnego w Płocku, ponieważ przed sądem w Sierpcu miał być przesłuchany jako oskarżony w procesie o rozboje i wymuszenia. Według jego bliskich miał wtedy stwierdzić, że to przewiezienie będzie dla niego wyrokiem śmierci. 19 stycznia 2009 około godz. 4.40 został znaleziony martwy w celi. Oczywiście, zgodnie z „przepowiednią” skazańca, w toku śledztwa ustalono, że popełnił samobójstwo
- Stefan Zielonka - szyfrant w kancelarii premiera, lat. Zielonka dysponował wiedzą o tajnikach łączności w NATO oraz miał dostęp do najściślejszych danych. Wojskowa prokuratura ostatecznie umorzyła postępowanie w sprawie zaginięcia chorążego Stefana Zielonki. Śledczy nie znaleźli dowodów na dezercję szyfranta, o którą go podejrzewano. Uznano, że powodem śmierci żołnierza wywiadu wojskowego było samobójstwo.
- Prof. Stefan Grocholewski - ekspert od odczytywania nośników cyfrowych, wykrył manipulacje w nagraniach cz. skrzynek z CASY. "Zmarł" 31.03.2010r.
- Grzegorz B. - 37-letni sędzia Sądu Grodzkiego, wcześniej Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Garwolinie 9 kwietnia przewodniczył obradom sądu. Według nieoficjalnych danych podczas rozprawy do Sali wszedł garwoliński prokurator i poprosił sędziego o wyjście z nim. Obaj wyszli z budynku. Potem Grzegorz B. udał się do swojego nowobudowanego domu w pobliskich Leszczynach, tam się powiesił.Sekcja zwłok 37-letniego sędziego z Garwolina potwierdziła, że popełnił on samobójstwo – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Siedlcach Krystyna Gołąbek
- 19 stycznia 2009 – podpułkownik ABW Barbara P. popełniła samobójstwo. Według serwisu Dziennik.pl Barbara P. wielokrotnie była przesłuchiwana przez nowe kierownictwo prowadzące audyt, który miał doprowadzić do znalezienia dowodów na bezprawne działania szefów ABW w czasach PiS: Witolda Marczuka i Bogdana Święczkowskiego. Tymczasem rzecznik agencji mjr Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska twierdzi, że funkcjonariuszka w ostatnim czasie miała problemy psychiczne i zażywała leki.
- Miał 33 lata i w lutym tego roku otrzymał nominację z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego. W miniony wtorek świeżo upieczony sędzia wypadł z okna swojego gabinetu, ponosząc śmierć na miejscu. Zdaniem prokuratury było to samobójstwo.
- W 2011 roku samobójstwo przez powieszenie popełnił oficer Służby Kontrwywiadu Wojskowego, służący w Centrum Wsparcia Teleinformatycznego i Dowodzenia Marynarki Wojennej w Wejherowie. Żołnierz posiadał najwyższą klauzulę dostępu do materiałów niejawnych. Przedstawiciele SKW twierdzą, że desperacki krok agenta nie ma związku z jego służbowymi zadaniami.
- Pułkownik Leszek Tobiasz : jak podała w piątek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Radomiu Małgorzata Chrabąszcz, 55-letni Tobiasz w nocy z poprzedniego czwartku na piątek uczestniczył w imprezie integracyjnej pracowników Mazowieckiej Wojewódzkiej Komendy OHP w Zwoleniu koło Radomia. Po zakończeniu tańca upadł na podłogę, stracił przytomność i mimo podjętej reanimacji nie udało się go uratować. Wezwany na miejsce prokurator zarządził sekcję zwłok, której wstępne wyniki wskazują na problemy z krążeniem. Płk Tobiasz w sprawie tzw. afery marszałkowskiej złożył zeznania, które wykluczały się z zeznaniami prezydenta Komorowskiego. Mówiąc krótko: jeden z nich w tej sprawie na 100% KŁAMAŁ. Łatwo się domyśleć komu teraz zostaną przypisanie kłamstwa…
Jeśli przyjmiemy teorię o pociągających za sznurki "wajchowych", wiele z tych zaskakujących śmierci przestaje wyglądać aż tak tajemniczo : http://moher.do.bulu.salon24.pl/412225,dlaczego-tuskowi-sie-nie-udalo-rzecz-o-starszym-wajchowym. Po każdym tajemniczym zgodnie, stada rządowych pajaców i medialnych propagandzistów tłumaczą nam, że takie rzeczy się zdarzają na całym świecie, a sprawa będzie wyjaśniona. Ile z tych spraw zostało wyjaśnionych?
Tak na marginesie: jestem (Panu Bogu dzięki) okazem zdrowia i - choć mam swoje problemy (a kto ich nie ma!?), nie zamierzam się powiesić ani zastrzelić ...



Komentarze
Pokaż komentarze (8)