Reżyserzy medialnej rzeczywistości po sukcesie Harlekina z małą Madzią z Sosnowca w roli głównej, który swoja popularnością wyprzedził takie giganty z dziedziny pralek mózgów jak “Big Brother”, czy “Taniec z gwiazdami”, postanowili kontynuować serial.
Przyczyną zejścia z tabloidowych wyżyn tematu polskiej Madeleine McCann był fakt, że zainteresowanie tematem zbliżyło się niebezpiecznie do “M jak miłość”, co mogłoby skutecznie osłabić siłę rażenia naszej sagi narodowej, a do tego wszak dopuścić nie można.
Co więc robią zaklinacze umysłów?
W sumie nic szczególnego, bowiem puszczają w obieg kolejny odcinek harlekinowego horroru, z tą różnicą, że tym razem odtwórcą głównej roli, jest postać męska - Szymonek z Cieszyna.
Trudno jest określić na wstępie tego medialnego show, czy rodzice Szymonka z Cieszyna także osiągna status celebrytów, jak to się miało z rodzicami Madzi z Sosnowca i pokażą się na czerwonym dywanie z takimi megagwiazdami polskich elit jak Doda, Kora, czy Wojewódzki?
Niepoślednią rolę w show z Madzią z Sosnowca odegrał nasz znakomity, rodzimy detektyw, przy którym Sherlock Holmes to chłopczyk w rajtuzkach - postać dość mocno związana z Big Brother’em, poprzez wcześniejsze koligacje z Frytką, która jednak znudziła się detektywowi, ale przecież wiemy, że np. taki Bond - James Bond, to w każdym odcinku ma inną partnerkę, no nie?
Nie wiem czy zapadła już decyzja, który z celebrytów zostanie wkomponowany w spektakl z Szymonkiem z Cieszyna i wcale się nie zdziwię, jeżeli będzie to miss polskich salonów - pani Zapendowska, a może sama Anna Grodzka o niemniejszej urodzie.
Swoją drogą, to muszę przyznać, że te dwie pięknosci zawsze mi się mylą.
No, ale na razie jeszcze nie wiemy, kto zagra u boku Szymonka.
W przypadku jednak z odcinkiem o Szymonku z Cieszyna, pojawia się pewne zagrożenie dla kontynuacji serialu.
Otóz dzisiaj z mediów dowiadujemy się, że kluczowym dowodem potwierdzającym tezę o samobójstwie generała Petelickiego jest fakt, iż generał tuż przed śmiercią zrobił porządek na swoim biurku, a także uporządkował wszystkie swoje dokumenty, które do tej pory trzymał zapewne w pustych słoikach po ogórkach kiszonych.
Cóz za bałaganiarstwo, no ale dobrze, że choć na koniec generał okazał sie pedantem i przemówił jego żołnierski charakter.
No i dobrze, że sprawa się wyjaśniła z tym samobójstwem, bo tak silny dowód zamknie gęby “prawicowym fiołom” - jak nazywa niemałą grupę ludzi poddających w wątpliwość samobójstwo generała niejaki Kuczyński, który przypadkiem publikuje także w GW.
Właśnie.
Otrzymałem poufną informację, że tuż przed tym jak Szymonek z Cieszyna zniknął, to uporządkował on wszystkie swoje zabawki, układając je skrzętnie na półkach i w szufladach.
Porządkom nie poddał sie jedynie mały, nakręcany słonik, którego znaleziono później pod łóżeczkiem Szymonka z Cieszyna. Biegli badają teraz przyczyny tego zjawiska.
Tak więc sugerując się tak znaczącym posunięciem ze strony generała Petelickiego tuż przed śmiercią, to nie mamy do czynienia i w przypadku Szymonka z Cieszyna również z samobójstwem?
Show może się szybko skończyć, a wówczas zyski szlag trafi.
Zbieżność działań w obu zdarzeniach jest zaskakująca.
Mam nadzieję, że śledczym niebawem uda się rozwiązać te zagadkowe zamiłowanie do porządku w przypadku i Szymonka z Cieszyna i generała Petelickiego.
Zastanawiam się, czy Szymonek z Cieszyna znał osobiście pana generała, bowiem tak unikalnych cech charakterów, to na codzień nie spotkamy u nikogo.
Może wspólnie założyli wcześniej jakiś klub zrzeszający pedantów tak wielkiego kalibru, jakimi obaj byli?
Zastanawiające.
Absurd goni absurd.
(Grafika przedstawia pracę włoskiego artysty - Maurizio Cattelana)


Komentarze
Pokaż komentarze