Szczególną datę mamy dzisiaj, bowiem 22 lipca 1944 roku zostały stworzone podwaliny do powstania organizacji, która na przestrzeni dekad zmieniała swoją nazwę, mutując do jej najbardziej zaawansowanej w “politycznej” technologii postaci, a powszechnie zwaną dzisiaj PO.
Próżno szukać wzmianki wśród dzisiejszych doniesień medialnych o tej wspaniałej rocznicy.
Wynika to zapewne ze skromności zwolenników, a także samych członków tego politycznego monstrum.
Sukcesorka PZPR pod postacią Platformy Obywatelskiej nieco różni się w poczynaniach od swojej protoplastki, gdyż ta pierwsza tuż po wojnie postanowiła znacjonalizować przemysł i rolnictwo, a PO zasłynęła prywatyzacją tychże samych.
Jeżeli z definicji słowa “nacjonalizacja” wynika, kto staje się włąścicielem dóbr wszelkich, tak już w przypadku prywatyzacji przeprowadzonej przez KLD, UW, UD, czy w końcu PO, nawet najtęższe ekonomiczne umysły mają problem z ustaleniem “nowego” właściciela sprywatyzowanego mienia i tu warto by było się dowiedzieć, kto nabył np. suchy dok w nieboszczce Stoczni Gdańskiej i skąd wziął na to fundusze.
Wspominam o tym nie dlatego, ażeby aż tak bardzo zainteresować kogokolwiek tym faktem, a jedynie z uwagi na to, że dzisiaj jest niedziela i w ramach weekendowego relaksu, nikomu trochę humoru nie zaszkodzi.
Nie wiem, czy żulia wykazuje się uczuciem tęsknoty za manifestacjami organizowanymi do 1990 roku w dniu 22 lipca i wiedzieć raczej nie chcę, ale na jedno warto zwrócić uwagę.
Otóż kiedy PO mieniła się jeszcze PZPR, to Polska posiadała armię.
Trudno dociec, co stało się z armią, której dzisiaj nie ma, a przy tym należy pamiętać, że za rządów PO zginęło więcej polskich generałów, niż podczas II Wojny Światowej na wszystkich frontach świata.
Jakże piękne i barwne były niegdysiejsze manifestacje z przemarszem LWP i demonstracją uzbrojenia rodem od naszych przyjaciół zza wschodniej granicy.
Czasem to nawet sam Nikita Chruszczow wpadł z przyjacielską wizytą podczas takiego święta, ale tam...
Dzisiaj także zadbano o to, ażeby prezydenci zaprzyjaźnionych państw mogli się spotkać i pogaworzyć sobie niekoniecznie już o bigosie, ale na przykład o golonce po bawarsku, bowiem substytut 22 lipca (marny) pod postacią “Przystanku Woodstok”, będzie wspaniałą okazją do spotkania pana Komorowskiego z panem Gauckiem.
Jak wiemy co roku swoją obecnością zaszczycają ten spęd ćpunów i wszelkiej swołoczy takie autorytety ja pan Mazowiecki, malujący oczy “gruba kreską”, czy też uznany polonista, pan Wałęsa, zwany często “Bolkiem”, tak więc okazja ku temu, ażeby tym razem spotkało się tam dwóch prezydentów, gdzie jeden z nich jest nawet mężem stanu, jest znakomita.
No i ta muzyka!
Może pani Madonna o Woodstok nie zahaczy, ale pan Szpak, to chyba zostanie wytypowany do olśnienia niemieckiego prezydenta, występując na tle “Złotego Melona” - jeśli ktoś wie o czym piszę :)
Niech sobie Niemcy nie myślą, że swoją “Love Parade” przebiją nasz piastowski “Przystanek Woddstok”, o nie!
Oprócz tego, że zamiast biało - czerwonych barw, łatwiej tam o tęczowe i że nie będzie wojskowej parady, to imprezy się od siebie nie różnią, bo data w obchodach, to także mały szczegół.
Chyba należy być wdzięcznym Platformie za kontynuację tej fantastycznej, świątecznej tradycji.
Fotografia przedstawia popisy milicji na Stadionie 10 - lecia podczas obchodów 22 lipca w 1984 roku.
Autor - Jan Rozmarynowski - agencja FORUM.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)