Dziś 16 maja 2010 roku w Wilanowie ogłoszona została wojna.
Wojnę tę ogłosił znany reżyser filmowy Andrzej Wajda, bez wątpienia autorytet w dziedzinie wojen a przy najmniej filmów wojennych. Wszedł on, co prawda, w buty swojego kolegi po fachu,Jerzego Gruzy, ogłosił bowiem Wojnę Domową. Celowo używam tutaj czasownika ogłosił, nie można przecież powiedzieć, że ta wojna wybuchła a tym bardziej, że została wypowiedziana.
Nie wybuchła, tego jestem pewien, bo gdy dziś wracałem do domu z niedzielnego spaceru, nie widziałem barykad, nie spotkałem obywatelskich patroli żądających podania hasła. Na ulice nie wyjechały czołgi. Nie zaatakował mnie nawet sąsiad z naprzeciwka. Gdy włączyłem telewizor moim oczom nie ukazał się widok płonącej stolicy opisywany przez redaktora Durczoka w mundurze i hełmie na głowie. Tak więc, mogę z całą pewnością stwierdzić, że ta wojna nie wybuchła. Wiem też, że nie mogła zostać wypowiedziana. Dlaczego? Otóż do wypowiedzenia wojny potrzebny jest przeciwnik. A przeciwnika jak na złość nie ma. A właściwie to jest ale złośliwie wyciąga rękę do zgody i poddaje się, zamiast walczyć. Marszałek Kaczyński siedzi w sztabie i nie rusza z atakiem na Naczelnego Wodza Tuska. Generał Ziobro nie odpowiada z Brukseli na ataki bojówek komandora Niesiołowskiego. Szef wywiadu Macierewicz nie straszy teczkami pułkownika Palikota. Rotmistrz Cymański nie prowadzi lekkiej jazdy przeciw generałowi Bartoszewskiemu. Więc komu tą wojnę wypowiedziano? Słabemu po kiereszowanemu PiS-owi który stara się pozbierać po kwietniowej tragedii? Bardzo w to wątpię, bo przecież mistrz Wajda i 160 innych autorytetów, które mają stanowić trzon, sił prorządowych, w tym konflikcie nie zachowali by się tak niegodnie i barbarzyńsko tylko dla tego, że ktoś ma czelność się z nimi nie zgodzić.
Tak więc, mamy tu do czynienia z dziwną wojną nie wypowiadzianą a ogłoszoną. Wojną w której bierze udział tylko jedna strona. Czekam na dalsze wieści z pola walki.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)