Tuż po ogłoszeniu przez Andrzeja Wajdę (mam teraz problem, czy tytułować go jeszcze reżyserem czy już generałem) na sztab PiS-u spadły pierwsze bomby. Nalotu dokonał porucznik Marek Majewski.A na jego bombach widniały napisy: Sprzedają się głośniejsi, bardziej nawiedzeni(...) oraz nazbyt często charyzmę mają psychopaci. Bomby, mimo, że hukowe w niektórych mediach huku jakoś nie narobiły. W dziennikach wojennych takich jak GW nie znalazłem tekstu potępiającego ten atak. Pewnie uznały że skoro mamy wojnę, to tylko totalną i nie warto zwracać uwagi na takie niewinne bombki.
Ale jeszcze słów kilka o ostatnich chwilach przed ogłoszeniem wojny. Już wtedy sztab obozu prorządowego nie próżnował. Generał w stanie spoczynku Władysław Bartoszewski pseudonim Bezpartyjny, rzucił w stronę watach nieprzyjaciela, kilka granatów typu oni mają zwierzęta futerkowe a my rodziny. Atak ten został powitany przez sztabowców gromkimi brawami.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)