Ostatnio obserwujemy coraz większą aktywność naszych aktorów. Niedawno zaczęli się zrzeszać, w różnego typu komitetach poparcia. A trochę wcześniej, masowo otwierali własne teatry. O ile w tym pierwszym jeszcze jakoś dają sobie, bo poza podpisaniem się nie na liście obecności, nie muszą się niczym więcej przejmować. Chyba, że postanowią, tak jak Andrzej Chyra, wypowiedzieć się w tym temacie publicznie, żeby udowodnić, że nie wiedzą jak kandydat którego popierają ma na imię. To w tym drugim leżą kompletnie. Miały powstać niezależne od ministerstwa kultury, teatry. Miały działać na wolnym rynku i być instytucjami komercyjnymi. Janda, Potocka, Karolak z artystów mieli stać się przedsiębiorcami. Tymczasem, starczył tydzień żałoby by artyści- biznesmeni wyciągnęli ręce po państwowe pieniądze. Tydzień bez przedstawień doprowadził komercyjne teatry, które wcześniej radziły sobie ponoć wspaniale, na skraj bankructwa. I już ideał niezależności od państwa i samowystarczalności upadły. Dyrektorzy-pionierzy komercjalizacji kultury wysokiej, ustawili się w ogonku po zapomogi. Ciekawe, że z podobnymi żądaniami nie zgłaszają się właściciele kin, dyskotek, supermarketów. Może poprostu oni wiedzą na czym polega kapitalizm.
Ps
Pisząc ten tekst oglądałem program na TVN 24: Drugie śniadanie mistrzów. W programie brali udział Krystyna Kofta, Andrzej Mleczko, Zbigniew Hołdys i Andrzej Grabowski. Program udowodnił mi jedno: artyści nie powinni wypowiadać się publicznie bez tekstu. Tylu bzdur co z ust pana Grabowskiego nie słyszałem dawno. Najlepszy był fragment o tym jak premier z marszałkiem jeżdżą po kraju i ratują powodzian oraz umacniają wały.


Komentarze
Pokaż komentarze