Cała historia brzmi nieprawdopodobnie, to próba znalezienia sensacji. Ktoś nie miał tematu i sobie wymyślił takie nagrania. Wygląda mi to na próbę ratowania nakładu pisma. Jestem przeciwko nagrywaniu ludzi, którzy poszli coś zjeść. Tego rodzaju praktyki trzeba traktować z oburzeniem i przymrużeniem oka
— powiedział w rozmowie z natemat.pl. prof. Tomasz Nałęcz.
Wybitnie inteligentne tłumaczenie nagrań. Poziom europejski doradcy prezydenta Komorowskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)