Bardzo dużo satysfakcji daje mi obserwacja sprawy pirata drogowego, jak się go określa w mediach, który wrzucił do internetu filmik z szaleńczej jazdy ulicami Warszawy. 'Na 12-minutowym wideo widać, jak kierowca łamie mnóstwo przepisów: jedzie pod prąd, wjeżdża na skrzyżowanie na czerwonym świetle, porusza się z dużą prędkością slalomem między innymi autami"- podawały media.Pirat zostanie zatrzymany "lada moment". deklarował premier Tusk. "Internauci ruszyli z własnym śledztwem. Udało im się ustalić nie tylko imię i nazwisko rzekomego właściciela, ale i dane jego firmy. Jednocześnie ruszyła lawina krytyki pod adresem policji, która w mediach twierdziła, że pirata drogowego nadal poszukuje. Wskazywany przez internautów kierowca to właśnie Robert N." Pirat, pozostańmy przy tym okeśleniu sam zgłosił się do komisariatu i złożył zeznanie, po czym komisartiat opuścił, pisałem o tym w ub tygodniu. Następnie po wybuchu afery taśmowej media informują- "Policja zatrzymała Roberta N. - pirata drogowego, który w bmw szaleńczo jeździł po Warszawie, a filmy to rejestrujące publikował w internecie. Aresztowania dokonano w jednym z nadmorskich kurortów w woj. zachodnio-pomorskim." Dziś dowiadujemy sie dalszego ciagu z piratem-"Frog", pirat drogowy z Warszawy usłyszał siedem zarzutów ", a dalej dowiadujemy sie jakie to sa zarzuty: "posiadanie broni palnej bez zezwolenia, przywłaszczenie cudzego dokumentu, poświadczenie nieprawdy oraz czterokrotne przedłożenie w banku fałszywych dokumentów w celu uzyskania kredytu - oto zarzuty dla Roberta N., ps. “Frog”
A na koniec jest jeszcze ciekawiej: "ponadto prokuratura kontynuuje postępowanie w sprawie podejrzenia sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, w związku z szaleńczym rajdem po ulicach Warszawy."
i jeszcze ciekawiej -"Jak się okazało, wszystkie sprawy zostały umorzone przez prokuratury rejonowe. Teraz wracają na wokandę. – Zweryfikujemy te wszystkie postępowania'" wylicza Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Jakby tego było za mało na koniec dowiadujemy się: "Mężczyzna nie został jednak aresztowany. Po południu wyszedł na wolność.'
Internauci piszą: dajcie mi człowieka, a ja mu paragraf znajdę.
Mam takie wrazenie, że gdyby nie premier Tusk to Policja...i te umożone sprawy...
No i cóż obywatele mają zajęcie wysłuchiwać tych beznadziejnośći aparatu państwa.
Jak jest zamówienie i wyższa potrzeba na, to ukręcamy łeb, a jak odwrotnie, to wsadzamy- pisze internauta i ma racje.
Całkowy niedowład państwa rzadzonego przez PO-PSL, w tym zakresie.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)