8 grudnia br, w Brukseli pojawił się Grzegorz Schetyna i Ryszard Petru. Ponformowali polską opinie publiczną, że za wsześnie na dyskuscje w UE o zamachu stanu i likwidacji demokracji w Polsce.
PO CO WIĘC POJECHALI.
Myśle, że mamy już odpowiedz Schulza
"W poniedziałek wieczorem rzecznik Schulza tłumaczył,że jego wypowiedź nie była „osądem, ale wyrazem zaniepokojenia o jedną z podstawowych zasad rządów prawa w UE, a mianowicie o zasadę demokratycznego podziału władzy”. Zaniepokojenie sytuacją Polsce miały sygnalizować szefowi PE niektóre grupy polityczne, a także wielu eurodeputowanych"
Niektóre grupy polityczne i wielu eurodeputowanych UJAWNIArzecznik, czyli kto? Kto staje na pozycji Targowicy?
Schultz jednak udziela rady niektórym grupom politycznym i wielu deputowanym. Jakiej rady?
"Gdy prawicowi populiści dostaną do ręki argument, że siły zewnętrzne, obcy, inne kraje próbują mieszać się do polityki wewnętrznej ich kraju w celu skorygowania jej, wówczas najbardziej wzrasta ich popularność– powiedział Schulz."
Petru i Schetyna zapewne wzieli sobie do serca radę Schulza i wstrzymali się z naciskiem na dyskusje w PE.
Grzegorz Schetyna ocenił w Brukseli, że jest jeszcze za wcześnie na ewentualną debatę w Parlamencie Europejskim o sytuacji w Polsce.
"Dziś będę prosił: nie róbmy tego w przyszłym tygodniu, bo jest jeszcze szansa, że w Polsce tę sytuację odwrócimy - powiedział dziennikarzom Schetyna."
Wychodzę z założenia, że najpóźniej podczas posiedzenia w styczniu, będziemy o tym w Parlamencie Europejskim obszernie dyskutować– zapowiedział polityk niemieckiej SPD.
Informacja nie wymaga komentarza.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)