Ksiądz Sowa- od dawna był dla mnie rzecznikiem rządzących poprzednio elit liberalno-lewackich. Stały bywalec mediów propagandy poprzedniego reżimu. Podejrzewałem, że ksiądz Sowa jest głęboko umoczony i zasiedziały w polityce platformy obłudy. Niestety nie przypuszczałem, że jego pozycja może być tak wysoka, aby doradzać w obsadach spółek skarbu państwa. Elita, która tak agresywnie bredziła o niewtrącaniu się do polityki księży...sama przyjęła klechę do swojego grona przyjaciół...ale żeby ksiądz był w radach nadzorczych spółek? Właściwie nie ma się co dziwić, tym elitom interesów, każdy co tyłek liże i wciska kit propagandowy w mediach jest dobry i dostaje nagrodę. Ciekawe jakie wynagrodzenie dostawał Sowa, pewnie nie małe skoro rozbijał się ten Sowa u Sowy przy winie i imieninach przyjaciół.
Piękny język księdza jest przykładem degeneracji Kościoła, kompromituje Kościół, nic dziwnego, że obywatele mają do księży nie coraz bardziej krytyczny stosunek.
Ksiądz Sowa doradzał zniszczenie prokatolickiej gazety, czy to upadek duchownego. Jak daleko musiał siedzieć w bagnie polityki i interesów Sowa?
Obrzydliwość. Nie mam słów na ocenę moralną tego człowieka. I co, teraz przeprasza za wulgarny język bruku ale... wini niczym rasowy polityk PO tych co podsłuchiwali.
Ksiądz Sowa dla mnie przestał być księdzem i powinien odejść z Kościoła, kompromituje siebie i hańbi Kościół.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)