Główną ulicą przedwojennego Bródna była Białołęcka, która zaczynała się przy północno-zachodniej bramie cmentarza katolickiego i prowadziła wśród gęstej zabudowy, sklepów i targowisk do drewnianego kościoła pod wezwaniem Matki Bożej Różańcowej. W tym miejscu ulica skręcała na wschód i wiodła do wsi Białołęki.
Sercem zaś przedwojennego Bródna było skrzyżowanie ulic Białołęckiej i Bartniczej – tam zbudowano stojący do dziś piękny budynek szkolny w stylu magistrackim według projektu Zbigniewa Mączeńskiego. Szkoła miała stać się ośrodkiem wzmożonej edukacji dzieci z Bródna i przyspieszyć jego rozwój. Wielkim ożywieniem dla Bródna stało się też uruchomienie w 1924 r. wzdłuż ulicy Białołęckiej komunikacji tramwajowej. Przy Białołeckiej 51 znajdowało się też kino „Klub”, gdzie pokazywano najnowsze filmy. Naprzeciw kina stał wspomniany drewniany kościół. Jak widać było to prawdziwe „centrum”. Jego dopełnieniem był usytuowany na rogu Białołęcka-Julianowska bazar, własność Kobuszewskiego, ojca znanego obecnie aktora. Bazar miał z przodu ścianę z małych sklepików, między którymi była kwiaciarnia, pracownia kapeluszy, a także jatka koszerna.
Ulica była brukowana „kocimi łbami” i oświetlona krzywymi latarniami gazowymi. Miała wąskie chodniki, wzdłuż których rynsztokami często płynęły nieczystości (o kanalizacji przedwojenne Bródno nie śmiało marzyć).
Wzdłuż ulicy stały domy, przeważnie drewniane - parterowe lub jednopiętrowe. Budowano je przeważnie „za cara” tzn. przed 1914 rokiem. Nieliczne domy z czasów międzywojennych budowano już przeważnie z cegły. Wzdłuż ulicy znajdowało się bardzo dużo różnych sklepów, do których schodziło się często po schodkach w dół, co było wynikiem wybrukowania ulicy i podniesienia jej poziomu.
Na koniec wspomnień o Białołęckiej oddajmy głos jednej z mieszkanek Bródna: „Po Białołęckiej przejeżdżał czasem wóz konny z piekarni Derewońki czy Wiechowicza, rozwoził świeże pieczywo. I na tych spacerach, właśnie tu na Bródnie, gdzie rynsztokiem płynęły mydliny, a ludzie żyli skromnie i godnie, tu uczyłyśmy się tego co dobre a co złe, co brzydkie a co piękne, nauczyłyśmy się też tego, że chyba najpiękniejszym zapachem jest zapach świeżo zoranej ziemi i zapach chleba”.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)