Jan Leśny Jan Leśny
167
BLOG

Wojna palestyńsko-izraelska będzie wieczna

Jan Leśny Jan Leśny Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 6

 

Palestyńczycy to naród, który można upokorzyć, ale nie da się go pokonać. Niezależnie w jakiej sytuacji ekonomicznej czy politycznej się znajdzie, zawsze będzie nienawidził Izrael i zawsze będzie kierował w jego stronę bomby i rakiety, choćby tylko domowej roboty.
Nienawiść do Żydów jest fundamentem jego tożsamości i jednym z bardzo ważnych celów istnienia. Dopóki będą istnieć Palestyńczycy, dopóty Izrael nie zazna spokoju. Jedynym w pełni skutecznym gwarantem pokoju, mogłaby być tylko… eksterminacja narodu palestyńskiego. Moje słowa nie są bynajmniej zachętą do takich strasznych rozwiązań. Chcę jedynie podkreślić, za ich pomocą, nierozwiązywalność konfliktu palestyńsko-izraelskiego.
Wielu ludzi współczuje Izraelowi, że znalazł się pośrodku arabskiego morza nienawiści i nie jest w stanie zapewnić swoim obywatelom trwałego bezpieczeństwa. Moje współczucie nacechowane jest jednak pewnym sarkazmem. Mam ochotę powiedzieć narodowi izraelskiemu: „Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało !”
Doskonale rozumiem tęsknotę Żydów za własnym państwem, doskonale rozumiem, że – zwłaszcza po Holokauście – Żydzi chcieli mieć własne, bezpieczne miejsce na ziemi. Tylko dlaczego tym miejscem musiała być Palestyna ? Dlaczego uparli się, by zbudować bezpieczny dom na wulkanie ?
Przecież nie było ich tam przez blisko 2 tysiące lat. Jest rzeczą jak najbardziej naturalną, że ci którzy żyli tam przez ostatnie wieki, nabrali do tej ziemi niezbywalnych praw i nie życzą sobie intruzów. Co z tego, że te tereny były słabo zagospodarowane, co z tego, że grunt pod żydowską siedzibę był początkowo kupowany m. in. od Arabów. Gdyby Arabowie byli świadomi, jaka im potęga wyrośnie pod bokiem, nie sprzedaliby z pewnością ani piędzi ziemi.
Świat podziwiał żydowski hart ducha i wielką determinację w zagospodarowywaniu bagien. Jednak fakt, iż Arabowie nie potrafili dokonywać takich cudów, nie świadczył bynajmniej, że im się te tereny mniej należały. To, że ktoś nie potrafi wycisnąć z ziemi wszystkich soków, nie jest jeszcze argumentem przemawiającym za tym, że należy mu ją zabrać.
Co prawda Żydzi na początku nie zabierali Arabom gruntów tylko je kupowali, ale nie zdradzali się z ich przeznaczeniem. Kupowali by budować tam nie stanowiące dla nikogo zagrożenia osiedla rolnicze, a doprowadzili do powstania silnego i zmilitaryzowanego państwa. To mniej więcej tak, jakby ktoś kupił od kogoś działkę na budowę domu, a zbudował tam fabrykę broni, zakłócającą spokój nowemu sąsiadowi. Bez względu na to czy przeznaczenie działki było ściśle określone w umowie czy nie, sprzedający ma prawo czuć się oszukanym i ma też prawo walczyć dostępnymi środkami z nieuczciwym kontrahentem.
Załóżmy na przykład, że Niemcy zgodnie z obawami części Polaków, z chwilą akcesji Polski do Unii Europejskiej masowo i w sposób zorganizowany wykupują ziemię na zachodnich rubieżach naszego państwa i usiłują tam zaprowadzić swoje porządki. Skutki takich działań byłby z pewnością rujnujące dla stosunków polsko-niemieckich. Niemcy – choć ziemię zakupiliby legalnie – traktowani byliby przez Polaków jak intruzi, wykorzystujący trudną sytuację ekonomiczną naszego kraju. Z uwagi na zakotwiczenie obu krajów w licznych organizacjach międzynarodowych znaleziono by zapewne jakiś kompromis, ale straty polityczne, wynikające z zaognienia się stosunków między sąsiadami, byłby nieobliczalne.
Konflikt palestyńsko-izraelski jest nieporównanie trudniejszy do rozwiązania, choćby dlatego, że Palestyńczycy mają niewiele do stracenia, nie przerażają ich żadne sankcje czy akcje zbrojne i dość swobodnie traktują wszelkie układy. Kto kieruje się hasłem: „Wszystko, albo śmierć !” ten de facto jest we współczesnym świecie niezwyciężony. 
Wszystko więc wskazywało na to, że w arabskiej (zamieszkałej przez ludność w większości arabską) Palestynie dojdzie do wielkich rzezi. Nie wierzę, że Żydzi budując swoje państwo w takim miejscu, nie mieli świadomości, iż utrzymanie w nim bezpieczeństwa będzie mrzonką. Wszak świat arabski głośno protestował przeciwko utworzeniu państwa Izrael na długo przed jego powstaniem.
Racje historyczne i religijne przemawiające za utworzeniem żydowskiego państwa w Palestynie były niemiłosiernie „rozrzedzone” wielowiekową nieobecnością Żydów na tym terenie. Jeżeli naród jest gdzieś nieobecny przez prawie dwadzieścia wieków, to jest w sumie tak, jakby go tam w ogóle nie było.
Wiemy jak bardzo dyskusyjne było odrodzenie się państwa polskiego, po zaledwie 123 latach… W świetle polskich (i nie tylko polskich) doświadczeń pełny sukces żydowskiego desantu w Palestynie, wydaje się nieprawdopodobny. A trzeba pamiętać, że Polacy nie opuścili nigdy swej ziemi i nigdy nie przestali walczyć o rolę pierwszego gospodarza. Naród polski zmieniał przynależność państwową, ale nigdy nie przestał być u siebie.
Oczywiście rodzi się pytanie: Jeżeli nie w Palestynie, to gdzie Żydzi mogliby zbudować bezpieczne państwo ? Może w Europie, gdzie przebywali od wieków ? A może w gościnnej Ameryce ? Tym powinni się jednak martwić ci, do których należałoby wyrażenie zgody na ten krok.
Jedno jednak nie ulega wątpliwości: ONZ zezwalając na powstanie państwa Izrael, powinna się kierować nie tylko potrzebą zadośćuczynienia Żydom za okropności ostatniej wojny, lecz także interesem aktualnych gospodarzy Palestyny. Z faktu, iż Żydom należało się państwo, nie wynikało wcale, że powinno się to dokonać drogą uszczuplenia arabskiego stanu posiadania. Szkoda, że cywilizowany świat okazał się hojny wobec Żydów… cudzym kosztem.
Cała Europa i USA miały nieczyste sumienie wobec Żydów, ale najbardziej „kłopotliwą” część rachunku krzywd pozostawiono do zapłacenia palestyńskim Arabom. Wielkie mocarstwa po raz kolejny pomyślały tylko o sobie. I po raz kolejny wyszło im to bokiem: Nie chciały mieć na głowie Żydów zabiegających o własne państwo, to mają teraz na głowie i Żydów, i Arabów podkładających bomby. Skrawek ziemi, jakim dysponuje Izrael (wraz z terenami okupowanymi, które mu się praktycznie nie należą) to mniej niż 10 % powierzchni średniego państwa europejskiego... 
 
   
PS.
Pisząc o nieprzezwyciężalnej nienawiści Palestyńczyków do Izraela miałem na myśli ugrupowania ekstremistyczne, które skutecznie niweczą i będą niweczyć wszelkie usiłowania pokojowe. Ustąpić powinien mądrzejszy, ale Izrael woli strzelać, dzięki czemu nigdy nie przestaną strzelać do jego obywateli.  
 
 
 
 
    
Jan Leśny
O mnie Jan Leśny

Cenię uczciwość i prostolinijność.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura