Część pierwsza - historia upadku
Upadek moralny Polski trwa. W pseudo - parlamencie siedzą zwyrodnialcy i przestępcy. Media stały się tubą propagandową lewackiego stylu życia. Na ulicach szerzy się tak zwane "hipsterstwo", dla którego jedynym sposobem uczczenia spotkania ze znajomymi są prezerwatywy. Rząd wraz z pewną partią (a właściwie zbiegowiskiem przypadkowych ludzi) zwalcza Kościół Katolicki. Jak to się zaczęło? W serii artykułów postaram się zająć tym przerażającym dramatem. Kiepskim dramatem.
Dnia 21 października 2007 Polska zadrżała - otóż w wyniku II wielkiej manipulacji (pierwszą był tak zwany "okrągły stół") do władzy dorwała się partia niosąca na sztandarach hasła normalności i postępu. Uwiodła młodszych wyborców pustymi obietnicami. Ruch Patriotyczny stracił niemal wszystko. Ostała się tylko bohaterska Reduta Lecha Kaczyńskiego. Wszyscy myśleliśmy, że niby "wolne media" zaczną rozliczać dwuporozumienie PO - PSL. Nic bardziej mylnego - moralne karły kontynuowały samodestrukcyjną politykę opluwania autorytetów oraz polityków opozycji. Tusk i jego banda byli traktowani jak święci. W otchłaniach Internetu platformerscy hunwejbini hackowali prawicowe strony www. Pierwszy rok Tuska wydawał się pomyślny - wszak odzidziczył on po Zycie Gilowskiej, Annie Fotydze, Jerzym Polaczku oraz Jarosławie Kaczyńskim 18 miliardów złotych nadwyżki budżetowej, rozwinięty program budowy infrastruktury, najniższe w historii bezrobocie oraz bardzo silną pozycję międzynarodową Naszej Ojczyzny. Wszystko zostało jednak spartolone. Rzecz jasna media wraz z rządzącymi zwalili winę na kryzys gospodarczy. Ale czy kryzys odpowiada za to, że dzisiaj Polska stała się podnóżkiem Niemiec i Rosji? Chyba nie. Ciężko pracującym ludziom odebrano liczne przywileje emerytalne. Aczkolwiek Tusk nie atakował jeszcze wtedy zażarcie Polskich mediów. Do czasu.
Rok 2010 był to dziwny rok. Najpierw całym krajem od morza do Tatr, od Lubusza do Terespola wstrząsnęła "katastrofa" smoleńska. Poległa w niej cała nasza elita (Para Prezydencka, Wassermann, Gosiewski, Walentynowicz, Gęsicka, Nartalii - Świat). Naród chciał się zjednoczyć. Wraz z ustawienie Krzyża przed pałacem namiestnikowskim powstała malutka rysa w monolicie. Rozsadzili ją lewicowi siepacze na czele z posłannikiem Komorowskiego - palikotem. Bito, opluwano, poniżano ludzi spokojnych, ale bogobojnych. Obudziły się demony najsroższego stalinizmu. Jestem pewien, iż w odwecie za te haniebne czyny na kraj spadła być może największa powódź w dziejach. Dziesiątki miliardów strat, setki tysięcy poszkodowanych nie wystarczyło aby powiedzieć "DOŚĆ" rujnującej Polskę władzy. W rezultacie prezydentem został człowiek bez żadnych kompetencji, szczycący się ukończenie marnego kierunku na UW oraz liczną rodziną. Głosił on przynależność do Katolickiej Wspólnoty. Jednocześnie usunął Krzyż z Krakowskiego Przedmieścia. Niedługo potem powstała niewielka skrajnie lewacka partyjka, firmowana wsparciem Jerzego Urbana. Początkowo lekceważono grupa oszołomów w przyszłości stanie się złowrogą mgłą zwiastującą niszczycielską burzę. Prawo i Sprawiedliwość padło znowu ofiarą ślepej furii medialnego potwora. Rząd dzięki swojemu prezydentowi przepchnął przez sejm dziesiątki złych ustaw. Zrozpaczeni patrioci reprezentowani przez zaledwie jedną partię byli bezradni.
Nadszedł rok potencjalnej zmiany - 2011. Wobec słabnącej pozycji dwuporozumienia Prawo i Sprawiedliwość stanęło przed epokową szansą zmiany biegu historii. Niestety! Wewnętrzne spory i spiski doprowadziły do rozłamu. Cały kampanijny dorobek Premiera Jarosława Kaczyńskiego został zniweczony przez quasi spin doktorów pokroju Ziobry czy Kurskiego. Najwierniejsi z wiernych okazali się być fałszywcami. W trakcie kampanii wyborczej były momenty nadzieji - PiS chilami prześcigał PO. Wystarczył jednak jeden mało udany program rządowego redaktora Lisa, aby ukrócić szansę na powrót normalności. Premier Kaczyński był w tamtych dniach niczym Sowiński w okopach Woli. Nawet on nie poradził sobie ze wściekłym atakiem. Rozbestwiony rząd zaczął zwalczać młodzieżowe organizacje społeczno - patriotyczne, nazywając ich członków "kibolami". Dzień 9 października przeraził mnie. Zobaczyłem i nie uwierzyłem - wygrała PO, a do sejmu w roli ukrytego koalicjanta wszedł Ruch belzebuba z Biłgoraja. Wkrótce w partii rządzącej rozgorzaj spór wewnętrzny. Tusk unieszkodliwił Schetyynę i na fali sukcesu postanowił zakazać pobierania plików z sieci, ponieważ jak dobrze wiemy sieć Tuska popierać przestała.
Rok 2012 można uznać za rok protestów. Najpierw światła młodzież do lat 18 protestowała przeciwko ustawie ACTA, potem dzielni związkowcy z Solidarności wystąpili w obronie uciskanych i ograbionych z emerytur ludzi pracy. Jak można pracować do 67 roku życia?! To niewiarygodny skandal. W innym kraju rząd po czymś takim natychmiast podałby się do dymisji. Ale nie u nas. Aby zlikwidować w zarodku budzący się sprzeciw ogółu społeczeństwa KRRiT na wiadomo czyje zlecenie zdecydowała o faktycznej likwidacji jedynej Katolickiej Telewizji. Nawet manifestacje podczas których przewinęły się setki, jeśli nie miliony ludzi nic nie zmieniły. Tusk odwiedził Chiny, gdzie podobny sprzeciw społeczeństwa został stłumiony w 1989 roku. Doszliśmy do etapu, gdzie nawet malutka Litwa śmieje się Polakom w twarz. O mocarstwach nie wspomnę przez litość.
CDN...
PS. W natępnych częściach omówię sposób naprawy Najjaśniejszej Rczeczypospolitej.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)