Pod Krzyżem Smoleński stałem kilka razy, ponieważ uważałem i uważał będę to za swój obowiązek. Mniejsza o to, że wielu z nas było bitych, obrażanych, poniewieranych. Ważna jest inna sprawa - każdego miesiąca ustawialiśmy przed Pałacem Prezydenckim tysiące zniczy (rekord wynosił 3500). I tak samo każdego dnia kładlismy dziesiątki wieńców i tysiące kwiatów. Wszystko to kupione częstokroć za nasze własne, ciężko zarobione pieniądze, wielu ludzi starszych - emerytów, rencistów odmawiało sobie kawałka chleba aby uczcić pamięć wszystkich ofiar "katastrofy". Tymczasem każdego wieczora znicze były gaszone szlauchem z wozu straży pożarnej. One aż syczały tak chciały się palić. Wstyd mi za Panią. My sami chętnie byśmy posprzątali po sobie. Naprawdę, proszę nie rozrywać naszych wciąż krwawiących serc.
869
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (24)