płk Molibden płk Molibden
36
BLOG

Laweta

płk Molibden płk Molibden Polityka Obserwuj notkę 0

Epizod 1

Przyznaję, że w 2001 byłem za Lawetą. Pracowałem w lokalnym sztabie wyborczym i dawałem z siebie wszystko. Była nas większa grupa jeszcze młodych ludzi, wszyscy ideowi, wszyscy zahartowani w kampaniach wyborczych, AWS, SKL, UPR, UW, wybory samorządowe. Wszyscy święcie przekonani, ze Laweta zrobi podatek liniowy i zlikwiduje przymus ubezpieczeń emerytalnych. Gdybym wtedy wiedział, że czwartym tenorem, a właściwie pierwszym, był generał Czempiński…  Jednoczyła nas pogarda dla nieudolności rządów symbolizowanych przez premiera Buzka i związkowych bonzow na ministerialnych stanowiskach.

Epizod 2

Któraś kampania wyborcza w latach 90-tych. Umawiamy się na spotkanie w pubie z pracownikami lokalnego sztabu SLD, ot tak, żeby poznać bliżej wroga. Okazuje się, że ci ludzie prywatnie mają co najmniej poglądy chadeckie. Po kilku piwach jeden z nich wprost przyznaje, że jego nie interesują żadne polityczne wartości, jest tu tylko dlatego, że za rok kończy studia i to właśnie SLD teraz przejmie władze i będzie można załapać się na jakąś posadę.

Epizod 3

Spotkanie z Tuskiem w moim mieście. Rok 2005, za chwilę mają przejąć całkowitą władzę w Polsce. Na sali nie ma już nikogo sprzed czterech lat. Wzdłuż przejść stoją, przepraszam za określenie, gejowaci chłopcy z wyrazem sukcesu na twarzach. Nie mogę ich sobie wyobrazić w twardej kampanii wyborczej, kiedy w nocy wiesza się tablice albo klei plakaty, to nie ich sport. Za chwilę skończą studia a już teraz są politykami, chcą robić w jakimś ministerstwie z pensją sześć i pół. Jak Rosół. To nie ci sami, ale tacy sami byli przy SLD dziesięć lat wcześniej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka