mona mona
169
BLOG

O tym, jak Pochanke Wałesę nauczała.

mona mona Polityka Obserwuj notkę 7

 TVN24 znowu mnie rozbawiła. 

Z zaciekawieniem oglądałam "Fakty po faktach", w których Pochanke miała gotowy scenariusz wywrócenia na nice Wałęsy, pokazania od podszewki jego niecnych występków,etc.Oczywiście to Wałęsa rozstawił po kątach Pochanke, która wiła się w konwulsjach, nie chcąc wyjść na totalną idiotkę - ale usiłując "nie odpuścić".Zadania nie wykonała.

Zdaję sobie sprawę, że Pochanke nie jest moralnie lepsza od całej reszty walterowców ( inaczej by tam nie pracowała, nie zajmuje się w końcu pogodą), ale trudno odmówić jej inteligencji. W porównaniu z toporną bezczelnością Olejnik czy Jędrzejowskiej jest to kobieta... hmm...dość - powiedzmy - subtelna w swojej TVNowskiej drapieżności.

 Ale na Wałęsę potrzebna jest jednak Olejnik, oczywiście nie ta Olejnik włażąca w tyłek Urbanowi, tylko ta, która przebiera miarę przyzwoitości, usiłując dokopać leżącemu, "starzykowi krykę wyciepnąć" ( wyrzucić laskę staruszkowi - jakoś lepiej brzmi mi to po śląsku), itd.
W takim wypadku trafiłby swój na swego: Olejnik szczególnie płochliwa nie jest, za to jest cyniczna do dna. Jej wizerunku nie poprawi już nic, więc może dziś Wałęsę zgnoić, tylko po to, żeby jutro całować go w rękę. Dla kasy zrobi wszystko, zupełnie jak Wałęsa. Ten tandem chyba rozumie się znacznie lepiej, są ulepieni z tej samej gliny. Wałęsa pojąłby bez trudu: "kasa, Misu, kasa!" Akurat to rozumie świetnie.

Ale Pochanke pogubiła się zupełnie: wszak jutro mogą jej znów kazać głosić peany na cześć Mędrca Europejskiego. Jak ma mu dzisiaj publicznie tłumaczyć z "polskiego na POwskie", co myślą chlebodawcy o "nowej nodze do wzmacniania" ? Lewą już kiedyś wzmacniał, choć bynajmniej nie była słaba, na prawej teoretycznie opiera się zawsze, teraz imputował sobie trzecią...Durak jakiś?
Nieszczęsna Pochanke powiedzieć tego nie mogła. Robiła więc to za "wierną wyznawczynię, która widzi błąd, ale..."

Niestety, Wałęsa się na tym zna, doskonale wie, że jeśli wrzaśnie on - nie wrzasną na niego. 
Olejnik by się na to nie nabrała, ona to załatwia metodą słodkich ( przez czas jednego pytania ) oczu, na które to spojrzenie "gazeli w okresie godowym" natychmiast nabierają się panowie.Po czym dostają w łeb. Ale panowie już tak mają. Wstyd przyznać - czasem j e d n a k oglądam Olejnik, właśnie ze względu na te techniki: nabierze się delikwent, czy nie? Oczywiście jeśli jest to delikwent do "rozjechania". Przeważnie się nabierają, ale Wałęsa - nie.On w ogóle nie dostrzega "cukru w cukrze" - żadnych karesów.

Wałęsa nie jest żadnym panem. I nawet nie chce, żeby go uważano za człowieka honoru. Jak trzeba - ukradnie i zniszczy dokumenty, jak trzeba - znieważy publicznie ( i jeszcze do sadu poda!), nie wie i nie chce wiedzieć, że przyzwoici ludzie "czegoś nie robią". On robi to, co mu pasuje.
Jedno trzeba mu przyznać: nie boi się.
Wałęsa nie wziął się znikąd. Potrzebny był w sierpniu autentyczny robotnik do uwiarygodnienia strajku, "komisja" go wyznaczyła do roli "Wałęsy" - ale przecież nie wyciagnęli go spod łóżka! Coś musiało w człowieku być, jeśli w ogóle został wzięty pod uwagę, choć ostrzegała pani Ania, ostrzegali inni...Przeważyły chyba "argumenty" potrzebne na daną chwilę.
I się potoczyło.
Bardzo bym chciała, żeby nasz mędrzec został prezydentem zjednoczonej Europy.Życie ma być smutne, kryzys ante portas, albo raczej już przekroczył próg ( zależy w jakim nastroju jest Jan Vincent). Potrzebna będzie nam jakaś chwila wytchnienia, coś "do śmiechu".
I tej rozrywki wcale nie musi dostarczyć sam Mędrzec Europejski.Chciałabym na codzień ogladać tych macherów, którzy ewentualnie by go tam wsadzili.  








 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka