W ogólnopolskiej, wszechogarniającej pyskówce szary człowiek zapomina ludzi, którzy przewinęli się niegdyś przez politykę wysokich lotów. Niesłusznie.
Nikt tak pięknie jak przegrani nie wytłumaczy clou całej zabawy w politykę.
Szczerze mówiąc, mało mnie interesował Aleksander Hall i jego ciągoty. Pamiętałam nazwisko, mniej - więcej wiedziałam, co facet robił przed "styropianem" i po nim, jakieś awantury z Ujazdowskim w Partii Konserwatywnej...Kto to pamięta?
Ogólnie pamiętałam, że facet z uporem maniaka ustawiał się po stronie przegranych. Nie zamierzałam zostać specjalistą od Halla, więc nie śledziłam jego kariery, a raczej jej braku.
Przeczytałam więc z zainteresowaniem wywiad Sommera z Aleksandrem Hallem ("Dziennik", 24.07) na temat Platformy, buntu twórców, którym nagle przypomniał się prezydent, etc.Nie mam jakoś fartu do wyszukiwania w archiwach, więc - "pieszkom", tytuł znamienny:
"Platforma nie zaciagała długu u inteligencji" ( w dziale "Opinie")
.
Już sam zapodany tytuł mówi wiele. Właściwie wszystko. U kogo Platforma dług zaciagała, raczej się nie dowiedziałam, ale nietrudno zgadnąć, zwłaszcza po wynurzeniach Czempińskiego.
Mnie zainteresowało coś zupełnie innego, co - cytując - w braku linku wystukuję na własnej, rodzonej klawiaturze:
" Nie zapominajmy jednak, że także PiS - co jest dla mnie zjawiskiem niezrozumiałym- miało wśród zwolenników oddaną grupę inteligencji, między innymi ludzi znaczących w polskiej kulturze, prawicowych publicystów. Platforma natomiast nigdy nie była - tak jak się kiedyś mówiło o Unii Demokratycznej - partią inteligencką."
Bardzo zdumiewająca ta część inteligencji przyjaznej PiS-owi, zaiste.
Co do ostatniego zdania - zgoda, Platforma nie była partią inteligencką, gołym okiem widać. Zwłaszcza, kiedy przypomni się słynna debata z Jarosławem Kaczyńskim i obstawa, która przyprowadził lider PO. Acha, zdaje mi się - czy obstawa wyciągała rączki w górę, gestem iście farfałowskim?
Co do UD jako partii inteligenckiej... Może ważniejsze jest wykorzystanie tej inteligencji, na przykład w "El Pais".
Dlaczego natomiast Hall jest tak zdziwiony, że część inteligencji wybrała PiS?
"Jego (prezydenta) inteligencko - żoliborskie sentymenty czy przywiązanie do KOR-owskiej tradycji nie sa w stanie wymazać z pamięci aprobaty dla ziobryzmu, dla pomysłów CBA i powszechnej lustracji, a przede wszystkim postponowania dorobku III Rzeczypospolitej. Jest ponurym paradoksem, że ci sami ludzie, którzy tak wiele mówią o polityce historycznej, potrzebie zachowania godności narodowej, przypominania wielkich kart naszej historii, potrafią lekką ręką odrzucać, jako coś nieomal bezwartościowego, bezkrwawe zwycięstwo roku 1989 i to, co udało się stworzyć w pierwszych latach wolnej Polski."
A po drodze - o tym, że Lech Kaczyński jest przywiązany do brata, w związku z tym nikt nie chce powrotu PiS.
Swoja drogą - zbyt często wciskają w tej kwestii w brzuch małe słówko "nikt".
Jestem nikim? Bo ja chcę powrotu PiS i wcale nie czuję się odosobniona w tym chceniu.
Jasny gwint! Z jakiego lamusa wyciagnięto tego dinozaura?
Facet, który przegrywa - jak leci - wszystko, mógłby nie wspominać o "ziobryźmie", bo to jest po prostu głupie, zważywszy na wagę popularności w społeczeństwie. Chyba Pietrzak śpiewał coś takiego, że niektórzy powinni zmienić sobie naród, jeśli im się ten istniejący nie podoba.
O bezkrwawym zwycięstwie 1989 roku wiemy już tak dużo, że wstyd wspominać.Zwłaszcza po obchodach, na które stawili się wszyscy beneficjenci, można było sobie ich "odświeżyć" w pamięci. Zwłaszcza - stan konta, przed i po ich wielkim zwycięstwie.
Znamienita część narodu przed telewizorami przypomniała sobie trzy słówka: "mane, thekel, fares", w kwestii - co udało się stworzyć.
CBA - a co Hallowi zrobiła agencja do spraw korupcji? Należałoby to uzasadnić jakoś, bo chyba łzy Sawickiej Halla nie wzruszyły?
Najbardziej chyba jednak chodzi człowiekowi o powszechną lustrację. Bardzo mnie rajcuje - dlaczego budzi równie powszechną histerię w tamtych, wiadomych kręgach? Chyba godność ludzka (jeśli Hall rozumuje w tych kategoriach) wymaga jasności sytuacji.
Zapieranie się w ziemię, w akcie sprzeciwu, wszystkimi odnóżami jest godnością osła.
Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to...wiadomo wszystko. Francuzi wprawdzie mówią " cherchez la femme", ale żadnej madame Pompadour jakoś nie widzę, choć kandydatki pewnie by się znalazły. Chyba, że ktoś ma na myśli Paradowską, hołubiacą "Volterów" naszych czasów.
Sommer mógłby się wysilić na ciekawszego rozmówcę. Bardziej kwiecisty jest Wołek lub Niesiołowski.A skutek - podobny.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)