mona mona
120
BLOG

"Na głowie kwietny ma wianek..."

mona mona Polityka Obserwuj notkę 0

Zmęczyłam się.

Wszystko, co w tej sprawie sieriozne, napiszą inni. Ja tylko o nowym odkryciu:
już wiem, czemu służby nie miały czasu monitorować afery stoczniowej - zajęte były znacznie ciekawszymi sprawami.Przekopywały dziesiątki tomów akt, aby solennie i uczciwie wyposażyć adwokata pewnego barona Ministerstwa Miłości w "państwowe" podsłuchy na rzecz jego prywatnego procesu z "Rzepą".

Tylko czekam, jak zapałka, podzielona na czworo, okaże się zupełnym niebytem, drobiazgiem niewartym uwagi, miniwiórem powstałym przy wyrąbywaniu Drzewa Monstrualnej Niesprawiedliwości, stworzonego przez Mordercę Laptopów.
Ciekawe, kto tym razem wystąpi w roli Squealera - i jak popisze się Napoleon..


Że padło na Cezarego Gmyza - nic w tym dziwnego. Ale że nie wyłącznie...

Rymanowski myslał, że znalazł Dulcyneę z Toboso, ma więc to, czego chciał - strach u zadka.Tak pięknie spiewał o Jedynej Partii:

 - "na głowie kwietny ma wianek, w ręku zielony badylek
    a przed nia bieży baranek, a nad nią leci motylek"
 
 Czy spodziewał się, że te szczególne uczucia, Miłość  - a  już szczególnie Zaufanie, obejmą również jego?
Już sobie wyobrażam to gorączkowe drapanie się po starych i nowych neuronach i synapsach: "co komu nagadałem? Z telefonu chlebodawcy - w dodatku?"


Bo cieknie jak z durszlaka - i wcale nie wiadomo, gdzie trafi to, co cieknie.
Wyobrażam sobie wszystkie trzęsące się w tej sprawie portki...
   
Tak mają nadgorliwcy. Ale zostawmy Rymanowskiego, ten poczciwiec nie jest aż tak zdolny, żeby przełożyć sobie sprawę  osobistą na interes państwa.Nawet, jak ochłonie z tej fugi dysjocjacyjnej, której przejawem jest słynna "pomroczność jasna".

 

Swoją szosą ciekawi mnie, co dalej? Konkretnie - z Rymanowskim? Każą mu "odkręcać" na wizji? Pokajać się za mieszanie się w sprawę Sumlińskiego?
Z moich doświadczeń z Tusk Vusion wynika, że dziś będzie się ropatrywać krzywdę Dotkniętego przez Boga, który absolutnie niesprawiedliwie nie załapał się na listę światowych przystojniaków.
 Chyba że zdarzy się szczęśliwie trzęsienie ziemi.

No, dobra, sprawa jest poważna - ale w dzisiejszej Polsce naprawdę poważne jest wyłącznie to, czy Donaldowi słupki urosły.
O czym donoszę, zresztą z emigracji wewnętrznej. Już nie lubię wiatraków.

                                                                                          Don Quijote de la Mancha
 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka