Jestem usatysfakcjonowana.
Ostatni post wrzuciłam tuż przed ciszą wyborczą - i oczywiście zjechał natychmiast. Ale tak właśnie chciałam, takiego wyniku.
Nie podoba mi się sama myśl, że Jarosław Kaczyński będzie "kanapował" w Dużym Pałacu. Chcę, żeby wygrał wybory parlamentarne, kiedy Platforma zawali resztę spraw.
Co do czego nie mam cienia wątpliwości ( choć absolutnie mnie to nie cieszy, nie przesadzajmy), ponieważ - jak ogólnie wiadomo - Tusk nie miał ani intencji, ani pomysłu na rządzenie, a czas kadencji miał być jedynie trampoliną do prezydentury. Już za późno na rozum, a zwłaszcza na naukę techniki rządzenia. Tego się trzeba uczyć "w praniu", nawet mając dobre intencje. Live is brutal, and full of zasadzka`s...
Wiele rzeczy poszło nie tak - i stało się.
Nie wiem, dlaczego Tuskowi podłożono w GW świnię w postaci wywiadu z ś.p.Ewą Tusk, już odświeżonego, opatrzonego nowymi zdjęciami, wciąż pałętającego się w internecie. Mam niejakie podejrzenia: to była zemsta za rozbicie Unii Wolności, która przytuliła do serca zmaltretowany, do dna przegrany w wyborach KL-D, a Tusk "odwdzięczył się" z właściwą sobie lojalnością : rozbił tę partię, wyprowadził z niej ludzi, uniemożliwiając Bronisławowi Geremkowi wymarzone premierostwo. Tak powstała Platforma Obywatelska, a potężna dotąd UW z Geremkiem, niemal pewnym kandydatem na premiera - nagle zmieściła się na jednej kanapie...
Zemsta najbardziej smakuje "na zimno" - innego wytłumaczenia nie widzę. I Tusk został załatwiony, czego GW, zagapiona w słupki, chyba j e d n a k nie przewidziała. To miała być jedynie "nakładka", kiedy sędzia nie patrzy, albo gwizdek mu się zaciął.
Tusk wystawił więc tego "gajowego", słusznie licząc, że nikt nie przypomni jego bogatej przeszłości, powiedzmy - nie do końca tak chwalebnej, jak mniemają onetowe lemingi.
Tusk nie czyta "salonu 24?" Wątpię, ale coś trzeba było zrobić, a "gajowy Bronek" jest wystarczająco uwikłany, żeby nie zrywać cugli, ku wspólnym interesom paru środowisk.
Bo właściwie kogo miał wystawić Tusk? Wszystkim już zrobił koło pióra, ostało się ino Bliskie Sobiesiakowo...Ale na to j e s z c z e za wcześnie.
"Przyjazne media" nie zwykły dociekać - klimkiem rzucono. Te inne, które reżyser Wajda uznał za nieprzyjazne - też nabrały wody w usta, pilnie a mocno trzymając się stołków. Co było do przewidzenia, przynajmniej dla Tuska, który ostatecznie jest zupełnie niezłym politykiem, póki ktoś nie walnie obuchem ( cave me, Domine, ab amico ...bo z wrogami sam sobie poradzę ) z najmniej spodziewanej strony - vide (ostatnio) "ruskije druzja", którzy potraktowali przytulanego do łez na klapach "przyjaciela" Putina - z buta, wrzucając prześliczne zdjęcie "dziadka z Wehrmachtu".
No to co, że nieprawdziwe? "Ciemny lud" jest nieprzewidywalny. może kupić...Co "Niezawisimoj" z tego przyjdzie? Aaa, to się jeszcze okaże, zawsze się może przydać.I jakoś nie widać awantury, równej występowi Kurskiego, nikt sie nie oburza. Amunicja się wyczerpała?
Wszyscy zastanawiają się ( przed chwilą czytałam na przykład wpis Konrada Piaseckiego na "Interiach"), czy JK zmienił się naprawdę, itd. A jakoś nikt nie widzi obrazu "drogiego Bronisława II", przysięgłego miłośnika WSI, który oto nam się objawia, jako to coś, zawarte w tytule, a przez lud zwane jest "poćciwy parobek", inaczej tłumaczone jako "silny, głupi, na zegarku się nie zna, pracuje osiem godzin - od szóstej do szóstej".
Lemingi to kupują, a głównie wciąż o lemingi chodzi.
Sztab to dobrze wymyślił. Nie było wyjścia. Nie uważam za potrzebne plagiatować Ściosa, który radosną twórczość marszałka opisał w detalach. "Kto ma oczy"....po prostu sobie znajdzie. Ja sobie już znalazłam, znacznie wcześniej, uczciwie przeczytawszy raport Macierewicza.
W życiorysie politycznym marszałka jest tyle paskudnych min, że - gdyby nie ta metmorfoza w "Czereśniaka" - właściwie na którąś z nich wpaść musiał, jadąc po bandzie. A tak, w roli "gajowego Bronka, łatwo się prześliznął.
Myślenie nie boli, ale komu by się chciało...Tym zaś, którym się chce - przeważnie jednak trzęsą się portki.
Jarosław Kaczyński się NIE zmienił w ocenach rzeczywistości. Wierzę w tę rękę, wyciągniętą do zgody, ponieważ Tusk oberwał tak boleśnie, iż jest nadzieja na powrót rozumu, jeśli nie jest to rozum zdalnie sterowany.
To Polska jest najważniejsza, nie idiotyczne kłótnie, które podbijają bębenka słupkom, ale niszczą zgodę narodową, ku radości tych, którym to jest wygodne. JK mówi to najwyraźniej, jak potrafi.
Naród ciągnący ten "postaw sukna" w dwie lub więcej stron, wiedziony prywatą, prymitywną nadzieją na stołki dla swoich, jest pośmiewiskiem świata, a zdradę wobec niego można łatwo wytłumaczyć - "jak na serio inwestować cokolwiek w kraj, który tak idiotycznie zaniedbuje własne interesy dla głupich, partyjnych gierek, dla pokazania dłuższego jęzora konkurencyjnej partii?"
Pożyjemy - zobaczymy, czy lekcja została zrozumiana.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)