mona mona
128
BLOG

O tym, jak dowcipnie nas ogłupiają.

mona mona Polityka Obserwuj notkę 25

Pęknięta na pół Polska jest "faktem medialnym", znacznym uproszczeniem, mającym uzasadnić, że na Jarosława Kaczyńskiego głosowały niemal wyłącznie "wsiowe przygłupy" z Polski B, gdzie oczywiście nie mieszkają ludzie wysoko oświeceni.


 Zadałam sobie trud porównania - i wychodzi mi zupełnie inna statystyka: tam, gdzie Komorowski wygrał wysoko - wynik zrobiła mu wieś.

Nienawidzę statystyk, zwłaszcza jeśli mam je robić sama, ale spróbuję.

Oto próbka - porównanie, w którym - z czystej ciekawości - wzięłam pod uwagę województwa, które wykazują sromotną przegraną Kaczyńskiego:

warmińsko - mazurskie: dla Kaczyńskiego wieś   41% ,  dla Komorowskiego  58%
 
lubuskie, wieś dla Kaczyńskiego   36.06,  dla Komorowskiego   63.94

kujawsko - pomorskie, wieś dla Kaczyńskiego  46.82, dla Komorowskiego  53.18

opolskie, wieś dla Kaczyńskiego 38.07, dla Komorowskiego  61.93

zachodniopomorskie, wieś dla Kaczyńskiego 34.45, dla Komorowskiego 65.55

Tak więc ten słynny graficzny podział Polski na wysoko wykształcony Zachód i wschodni, barbarzyński Ciemnogród jakoś nie bardzo się sprawdza.
Niby jestem wieśniarą, ale ci, których pytałam ( wciąż - z czystej ciekawości) , odpowiadali mi głupotami: że Kaczyński nieuchronnie wywoła wojnę z Rosją, etc. Dalej jestem głupia, bo napewno nie powiedział im tego ksiądz z ambony, jakby chciał "salon".

A miasto?

Nie wiem, czy niniejszym nie popełnię przestępstwa, ale diabli mnie kuszą, ponieważ wciąż jestem ciekawa - skąd się biorą "wykształciuchy", dlaczego myślą - jak myślą.

Pewien polityk, którego świat nie zapomni, napisał:
"Ci, z którymi spędziłem swoje młode lata, należeli do drobnej burżuazji...Przepaść, która oddziela tę klasę - wcale nie tak dobrze sytuowaną od klasy robotniczej - jest często głębsza, niż się ludziom zdaje. Powodem tego podziału, który moglibyśmy nawet nazwać wrogością, jest lęk dominujący w owej socjalnej grupie, świeżo wyniesionej ponad robotniczy poziom: lęk przed wpadnięciem w dawne warunki albo przynajmniej przed zrównaniem z robotnikami".


I jeszcze kawałek, z tego samego źródełka:( myślą przewodnią tego kawałka jest założenie, że kłamstwo musi być wielkie)

"Prawdą jest, że w wielkim kłamstwie zawsze jest pewien element wiarygodności, albowiem szerokie masy narodu w głębi emocjonalnej sfery swej natury nie tyle są świadome i celowo złe, ile łatwo ulegają zepsuciu: tak więc w swoich prymitywnych umysłach łatwiej padają ofiarą wielkiego kłamstwa niż drobnego, bo same często uciekają sie do małych kłamstewek w drobnych sprawach, ale wstydziliby sie posługiwać wielkim kłamstwem. Taka nieprawda nigdy by im nie przyszła na myśl i nie uwierzą, że ktoś inny miałby czelność haniebnie przekręcić prawdę...
Najbardziej bezczelne kłamstwo zawsze zostawia po sobie ślad, nawet gdyby je przygwożdżono."

No i jeszcze jeden kwiatuszek:

"Sztuka przewodzenia polega na skoncentrowaniu uwagi tłumu na jednym przeciwniku i na przypilnowaniu, aby nic tej uwagi nie rozproszyło...Genialny wódz potrafi przedstawić różnych przeciwników tak, jakby należeli do tej samej kategorii."

Myślę i myślę...skądś te metody znam...coś mi to przypomina.

Autora nie podam, domyślcie się. W każdym razie nie był to tow. Lenin.


 


 

mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka