179
BLOG
Przed chwilą, pierwszy raz od całych miesięcy, zajrzałam na portal GW.Poruszam się tam z trudem, więc może coś przegapiłam, ale nikt nie donosi o zmasowanych wyrazach oburzenia, ani o wielkim oburzeniu samego Michnika w związku z wczorajszą sytuacją. Na portalu - cisza, albo - prawie cisza. Pozostaje mi uznać sprawę za grę intelektu obu panów. Michnikowi nie wypada wypinać biustu po odznaczenia "z tych rąk", napisał więc prowokacyjny artykuł o "Chamach i Ciemniakach z ryngrafem na piersi", właściwie zmuszając prezydenta do decyzji o pominięciu autora i skutecznie wybijając mu z głowy myśl o jakimkolwiek pojednaniu. O ile znam się na Michniku ( a znam się!) - artykuł był swoistym testem: czy prezydent Rzeczypospolitej, jednak w jakimś sensie wywalczonej również przez Michnika - odważy się na krok ostateczny, który musi odbić się rykoszetem w sposób jeszcze nie w pełni możliwy do przewidzenia. Prezydent podjął grę - i zaproszenia nie wystosował. Wielkiego larum na razie nie ma, ponieważ wszyscy bliżej zainteresowani doskonale wiedzą, o co panom biega. Sadzę, że Michnik jednak zbiera siły.Gra w dobrotliwego wujaszka, który z rezygnacją macha ręką na poczynania "pisomatołków" ma sens jedynie wtedy, kiedy podnosi się ogólny krzyk oburzenia, w którym już sam zainteresowany przedstawia za chodzącą misericordiae. Podobno pierwszy zakrzyknął RAZ , wzór obiektywizmu - jeszcze nie czytałam. A co dalej - zobaczymy.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)