mona mona
93
BLOG

Sakiewicz, do cholery!

mona mona Polityka Obserwuj notkę 31
Przeczytałam świetny, pełen ciekawostek artykuł Krzysztofa Wyszkowskiego w "prasie podziemnej", czyli GaPolu. Oczywiście wiem, że To Bardzo Tajna Gazeta, ale na internetowej stronie głównej, oprócz Najważniejszego Blogu Sakiewicza, który spokojnie mogę sobie przeczytac na "salonie", jest informacja, że artykułów z G.P. można szukać na portalu Niezależna.pl. No, to szukam. Jest i o UFO - i o Radwańskiej. Zwykły misz- masz, który wisi na innych portalach. Przeglądarki nie ma, co odpuszczam - strona w budowie. Nie rozumiem: Sakiewicz myśli czasem? Artykuł, o którym mowa, jest jasną, spójną wykładnią kombinacji okrągłostołowych, spraw jednak mało znanych młodszemu pokoleniu.A bez znajomości spraw WSZYSTKO WYGLĄDA INACZEJ, mnóstwo rzeczy widzi się tak, jak to zapodała nam, idiotom, "Gazeta Wyborcza" w czasach, kiedy o internecie nie sniło sie prawie nikomu. Szukam tekstu na "Iskrach" u Przemka - nie ma. Klikam na Wyszkowskiego -artykułów mnóstwo, ale tego akurat nie ma. Cholera mnie ciska.Mieć w ręku coś takiego - i schować to pod stół, nawet nie okrągły? Ja mam akurat czas, ja to mogę żywcem przepisać, ale jeśli Sakiewicz nie zacznie w końcu mysleć - to G.P. zostanie dorżnieta, jak jaka - nie przymierzając - wataha. Bo jej naczelny nie potrafi ocenić materiału. I nie ma co zganiać na "mocarstwa ościenne, to jest zwykła nieudolność. "Gazeta Polska" jest naprawdę świetna . Ale trzeba wiedzieć, co się ma, a oni tam chyba nie bardzo wiedzą. Nie wiedzą też, że w moim województwie własciwie NIE MOZNA GaPola kupić - więc od "utajniania" tekstów czytelników nie przybedzie, jeśli człowiek z ulicy nie wie, że ma się czegoś domagać w kiosku. Bardzo fajny marketing... Ja to, w mordę, przepiszę, ale pospamuję przy okazji, ponieważ moje posty wiszą "w piwnicy". Przepiszę przede wszystkim dla tych, którzy czytają i nie komentują. Bywa ich dużo, tak dużo, że warto. Oto tekst Krzysztofa Wyszkowskiego: "19 lat układu". Serdecznie polecam. A jeśli ktoś z blogowiska zajrzy i oceni, że ważne - niech sie nie krępuje, niech sobie bierze w całości, fragmentach - jak sobie chce. * - * "To, że podpisanie ustaleń "okragłego stołu" odbędzie się 5 kwietnia 1989r., wiedzieli, pamiętam, tylko wybrani. Nie należał do nich np. Tadeusz Mazowiecki, który 3 kwietnia dowiedział się o tym od Aleksandra Kwasniewskiego i był bardzo zaskoczony.Dlaczego? Bo Mazowiecki, który na początku obrad był numerem 1 strony "solidarnościowo - opozycyjnej", został w trakcie obrad zmarginalizowny przez Geremka i Michnika. Walka okragłostołowych buldogów pod czerwonym chodnikiem do dzisiaj pozostaje rodzinną tajemnicą "rózowych pająków" (jak nazywał ich kiedyś Bogdan Borusewicz), ponieważ ponad wszystko łączył ich wspólny cel - oszukac Polaków, by nie zorientowali sie,iż upadek komunizmu w Polsce jest bliski i nieodwołalny. Gdy po objęciu władzy przez Gorbaczowa Sowieci podjęli negocjacje ze Stanmi Zjednoczonymi w sprawie zjednoczenia Niemiec, wydawało się, że polscy komuniści maja przed soba tylko dwa wyjścia - uciekac do Moskwy lub trwać, dopóki ich nie zastrzeli KGB lub nie zostaną powieszeni w ramach buntu ludowego. Okazało się, że maja trzecie wyjście - przetrwanie w zyciu politycznym i ekonomicznym, dzieląc się władzą ze swoimi agentami oraz funkcjonujacymi w łonie "Solidarności" "rewizjonistami". Jako pretekst ugody wybrano rzekome zagrożenie Ziem Zachodnich przez niemieckich rewanżystów. Dlatego przy najwazniejszym "stoliku politycznym" "Solidarność" reprezentowali starzy specjaliści od antyniemieckiej propagandy - Tadeusz Mazowiecki, Ryszard Reiff. Stanisław Stomma, Edmund Osmańczyk ( na skandalicznie dużą liczbę byłych stalinowców po stronie solidarnościowej - jeszcze Geremek, Kuroń, Zakrzewska i inni - wskazał negocjator strony komunistycznej, prof. Jan Baszkiewicz, który zauwazył - po naszej stronie nie siedzi żaden stalinowiec, stalinowcy sa tylko po waszej stronie). Przy "okragłym stole" "Solidarność" reprezentowały różne grupy. Najpoważniejszą stanowili byli i aktualni agenci SB. Druga grupą, rewizjonistycznych obrońców systemu utworzonego dzięki rewolucji bolszewickiej, kierowali Kuroń z Michnikiem. Najliczniejsci, jak zawsze, byli "pożyteczni idioci" w rodzaju Bujaka, Frasyniuka, czy Lisa.Czwarta grupa, naiwniacy w rodzaju Ryszarda Bugaja Czy Alojzego Pietrzyka, pełniła rolę ozdobnych paprotek. Choc Kuron i Michnik startowali z trudnych pozycji *, to dzięki swej przydatności szybko awansowali w hierarchii kandydatów na wspólwłaścicieli PRL bis. Sami nie będąc agentami SB, mogli ich zdominować groźbą ujawnienia, że cała impreza jest zmową tajnej policji z jej współpracownikami. Musiał się ich obawiać nawet Kościół, który wystawił do obrad ludzi tak spolegliwych wobec reżimu jak ks, Alojzy Orszulik i arcybiskupi Bronisław Dąbrowski i Tadeusz Gocłowski ( jak przedstawiciele "Solidarności" wykorzystali mit walki z komunizmem do osłonienia komunistów przed gniewem społecznym i wymierzeniem im sprawiedliwości, tak przedstwiciele Kościoła wykorzystali postać Jana Pawła II, który rzekomo miał byc uczciwie informowany o celach i przebiegu "okrągłego stołu", do osłonienia własnej niegodnej postawy). Sojusz z "rewizjonistami" dawał komunistom wiele korzyści. Wspólne wyznawanie "demokratycznego socjalizmu" umożliwiało obronę nomenklatury po upadku komunizmu. Konieczność wspólnej obrony przed polskim patriotyzmem umożliwiała uruchomienie propagandy "walki z nacjonalizmem". Wspólny interes w zwalczaniu wpływów Kościoła umożliwiał wykorzystanie agentury kościelnej w mediach kontrolowanych przez "rewizjonistwów". Wspólnym interesem było też bogacenie się - komuniści rozkradali wszystko, a "rewizjoniści" przy pomocy logo "Solidarności" i mozliwości udostępnionych przez RSW (własność PZPR) stworzyli Agorę. Dzięki zasypaniu przy "okrągłym stole" podziałów z lat 1956 i 1968 rewizjoniści udowodnili, że w Polsce mentalny sowietyzm można utrzymac tylko dzięki ich przywództwu.Jaruzelski z Kiszczakiem wkrótce tak bardzo uzaleznili sie od "rewizjonistów", że musieli dac Michnikowi dostęp do komunistycznego tabernakulum - archiwum SB. Obie strony wykazały, że są sobie niezbędne.Zrozumiały, że "póty was - póki nas".Oto tajemnica, dlaczego te "pacta" musiały być "servanda". *Przynajmniej tak twierdzili wówczas negocjatorzy "Solidarności". Jest jednak mozliwe, że oficjalnie prezentowana przez komunistwó wrogość d Kuronia i Michnik była gra dla osłonięcia zawartego wcześniej porozumienia i to na poziomie "centralnym" Wskazywać na to mogą dotychczas ujawnione ślady moskiewskich kontaktów Michnika." * - * Napracowałam się setnie, więc uprasza się może pana Wyszkowskiego, żeby nie marnował tekstów i dał je od razu na "salon". Sakiewicz już był upraszany o niemarnowanie tekstów - bezskutecznie.
mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Polityka