41
BLOG
Bardzo to paradne: tysiąc osób "paraduje równo", czy jak tam to się w tym roku ochrzciło, po ulicach stolicy, a tego samego dnia sto tysięcy normalsów zjechało do Lednicy.Fajne zestawienie liczb. Pewności co do tych liczb nie ma: tych stołecznych miłośników równości zwykli wspomagać liczebnie różni - raczej - hetero- lewacy, oczywiście optujący za tolerancją. Nie założę się także w sprawie preferencji młodzieży zebranej pod Bramą - Rybą.Czy wśród nich napewno nie ma żadnego wierzącego geja lub żadnej wierzącej lesbijki? Bóg raczy wiedzieć, a "swoich" rozpozna z całą pewnościa, bez wzgledu na preferencje. Wiara jest w końcu czymś irracjonalnym, a nauka nie decyduje się potwierdzić stanowczo kwestii uwarunkowań genetycznych, czy programowych odmienności "kochających inaczej". Może ważniejsze jest, żeby w ogóle kochali, żeby znali to uszlachetniajace pojęcie. Chyba jednak tych żądnych ulicznej tolerancji jest jakoś mniej. Brak rozsądnych argumentów? Osobiście mi to powiewa. Biblijna legenda o Onanie marnującym "nasienie życia" jest raczej straszakiem, przypomnieniem nakazu: - "Mnóżcie się i napełniajcie Ziemię". Jakoś trudno mi uwierzyć, że Bóg ma coś przeciwko temu, co sam -jako Stwórca - zadekretował, choć może nie do końca przwidział skutki. Te uliczne włóczykije stają się jednak śmieszne.Ciekawe, co by to było, gdyby - w ramach kontrakcji - na ulice wylała się parada równości heteryków? Dlaczego oni nie mieliby mieć prawa do demonstrowania własnych preferencji? Przecież dla homoseksualistów są "tymi innymi"! A na serio: wszystko jedno, czy ta swoista odmienność jest...no, powiedzmy - uwarunkowana, niezależna od dotkniętego nią delikwenta płci obojętnej, pozostaje odmiennością. Przyroda reguluje sprawę odmienności w sposób okrutny, eliminując - często fizycznie - osobniki różniące się od wszystkiego, co znane.Nie chodzi o homoseksualizm, występujący przecież w świecie zwierzęcym, chodzi o niezamierzoną prowokację, wyróżnianie się upierzeniem, nietypową barwą sierści, etc.To jest proces nazywany "myśleniem hipokampem", czyli "czy ja TO zjem, czy TO zje mnie? Walczyć - czy uciekać?" Człowiek jest koroną stworzenia, przynajmniej we własnym mniemaniu, jednak pozostaje cząstką natury, z całym bagażem zwierzęcego strachu przed nieznanym. Człowiek ma jednak także zdolność prawdziwego myślenia - więc toleruje tęczową przypadłość. Nie tolerują jej czasem władze, tak dobrze ze względów religijnych (islam, judaizm), jak programowych (faszyzm). Nie znam przypadku prześladowania tych odmienności, choć akurat ja wypełniam normy: w kręgu moich znajomych jest te "przysługujące mi" 10% seksualnych odmieńców.Zresztą obupłciowych. Owszem, w czasach wdzięcznej, wesołej młodości osobniki te bywały przedmiotem żartów, jednak nikt nie zrywał przyjaźni z przyczyny działań sypialnianych, a "prześladowani" potrafili odpłacić dowcipem nie mniej złośliwym, choć dotyczącym innej sfery spraw. Każdy popełnia młodzieńcze błędy - każdy może stać się obiektem żartu. Z mojego "przydziału" jedna osoba wylądowała pod celą - skończyło się jednak próbą pedofili. Tytułem podsumowania: niestety, nie jesteśmy "tacy sami". Trudno nie pamietać nazwiska stewarda Gaetana Dugasa, który rozwlókł AIDS po świecie, zarażając nim setki gejów, którzy zarazili dalszych gejów, ale także biseksualistów. To właśnie słynna swoboda seksualna, panująca w gejowskim świecie, naraziła w konsekwencji na śmierć miliony ludzi. Tak zwany heteryk, nawet jeśli jest absolutnie koszmarnym kobieciarzem - nie ma realnych możliwości na setki związków, legalnych czy będących skutkiem chwilowego kaprysu.Nie twierdzę, że wymysłem są "Agnieszki", uprawiające miłość w męskiej ubikacji, rodem z przeboju (...) zespołu "Łzy".Zdarzaja się dziewczyny głupie, ale nie ma ich aż tyle, aby stanowiły poważne zagrożenie dla świata.Gra między mężczyzną a kobietą wymaga jednak czasu, ktorego Dugas nie potrzebował. A homoseksualne wyjątki będące przyzwoitymi ludźmi, żyjącymi w miłości, w stałych związkach - z pewnością nie polecą demonstrować na ulice, choćby wiódł ich tam marszałek Borowski. Nie są więc żadnym alibi.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)