54
BLOG
Przepiękny cytat z patriotyzmu, czyli credo senatora Platformy" „Kaczyńscy to ostatnia runda polskiego nacjonalizmu. Kiedy minie dziesięć lat i wreszcie zejdą ze sceny, Polska stanie się na Śląsku ABSTRAKCJĄ, liczyć się będzie Heimat, matka, dom, kawałek ziemi, sąsiad”. Tę wypowiedź już znałam, ale nie zdążyłam jej zanotować. Dziś przypomniał ją Karnowski, w rozmowie z kolejnym senatorem prześwietnej RP - Gowinem. http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/?id=15183 Wystarczająco długo mieszkałam na Śląsku, żeby orientować się w rozumowaniu tamtego społeczeństwa: Ślązacy dzielą sie na "polskich", śląskich" i "niemieckich", czemu nie można się dziwić.Kolejny cytat, tym razem ze ś.p. mojego sąsiada, bardzo starszego pana, który skończył przedwojenne niemieckie liceum, został wychowany na Goethem, nie na Mickiewiczu - ale nie podpisał volkslisty," bo matka uczyła go modlitwy "Ojcze nasz", a nie "Vater unser". Nie wylądował wprawdzie w żadnym obozie, jednak wojnę przepracował razem z jeńcami, w koszmarnych warunkach. Dla niego Polska bynajmniej nie była abstrakcją. Podziały wśród Ślązaków tłumaczył w sposób logiczny: "stara"(przedwojenna) Polska nie zawsze była matką dla tych, których zastała po swojej stronie, na terenach przyznanych Rzeczpospolitej na mocy Plebiscytu. Pominąwszy już fakt, że każda nowa władza zaczyna od jakiejś formy nacisku , granica podzieliła rodziny, utrudniła życie, ale też niejako skrzywdziła w sposób naturalny ludzi, którzy - drogą awansu społecznego - uzyskali już jakiś status zawodowy. Z prostego powodu: nie pisali po polsku, kończyli niemieckie szkoły. "Każdy, kto tu włazi, strasznie się dziwi, że nie jestem patriotą! A to granica lata nad moja głową, nie ja ją przekraczam!" - taka była konkluzja wypowiedzi mojego sąsiada. Natomiast dla Kutza, który jest - czym jest, wszystko zawdzięczając Polsce, świat ludzi kończy sie na Brynicy. Na drugim brzegu, w Zagłębiu (czyli po Kutzowemu - Polsce), żyją Untermensch`e, czemu niejednokrotnie dawał wyraz w swoich knajackich, chamskich, antypolskich wypowiedziach. Takie wartości jak matka, sąsiad, kawałek ziemi - liczą się wszędzie. Nie zauważyłam, żeby Polska przeszkadzała kochać matkę, kawałek ziemi, etc., choć mieszkałam w dzielnicy , gdzie - na ogólną liczbę pięciuset domów jednorodzinnych - żyły zaledwie trzy "polskie"( czyt. nie rdzennie śląskie) rodziny. Juz wyjaśniam: to taka dzielnica, w której mieszkał bohater Kutza, stary Habryka: drewniany domek, ogródek, króliki, kury, pies, kot...Nie widziałam żadnego odpowiednika "trójek enkawudowskich", latających po osiedlu w celu sprawdzenia, czy czasem rodzice w tym konkretnym "finioku" (tak się nazywa taki domek w gwarze) nie są zanadto szanowani.Nie widziałam ludzi wywlekanych przez mundurowych z powodu miłości do ogródka. Być może rzeczywiście gdzieś zburzono takie osiedle, ale mnie ta wiadomość szczęśliwie ominęła.O niczym takim nie słyszałam. Nie twierdzę kategorycznie, że Kutz to sobie wymyślił w celach marketingowych. W każdym razie ten - skądinąd piękny, wzruszający film o nieszczęściu starych ludzi, wyrzucanych z gniazda, po licznych szkalujących Polskę wypowiedziach zaczęłam odbierać jako czystą, antypolska propagitkę. W Sowietach - poza filmami sławiącymi zwycięstwa wojenne - najlepiej kręciło się filmy o nieszczęściach dzieci, lub zwierząt, "duszeszczipatielonoje"produkcje,bezpieczne i napełniające kasę twórcom.Zaczyna mi to pobrzmiewać podobnym zamysłem, podobną premedytacją. Jechał sęk Kutza jako reżysera.Jechał sęk wszystko to, co zarobił dzięki wykształceniu, uzyskanemu w Polsce. Ale czy ktoś, kto tęskni za Polską jako a b s t r a k c j ą - musi być polskim sentorem? No, chyba, że przypomni się inny cytat, wygłoszony przez Kutzowego patrona, niejakiego Donalda Tuska - na zjeździe Kaszubów. "Jak wyzwolić się od tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od narodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło-ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać... Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski - tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem". ; Za które to przemówienie Kaszubi mówcę najzwyczajniej sklęli.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)