mona mona
63
BLOG

Wszy.

mona mona Polityka Obserwuj notkę 13
Od czasów Sienkiewicza synonimem pazernej zdrady był "postaw czerwonego sukna", czyli rozumowanie zdrajców, którzy nie mieli oporów przed wyrwaniem poduszki spod głowy konającej Rzeczpospolitej, by prędzej rozszarpać schedę po matce - nieboszczce. Rzeczpospolita jednak wróciła do zdrowia, przynajmniej na jakiś czas.Już daruję sobie dywagacje nad osobą panującego, któremu ciężar korony chciano zdjąć ze skroni. Mimo wszystkich "mankamentów urody" reprezentował wartości jednak niepodważalne dla braci - szlachty, obywateli w końcu bardzo niepokornych: uosabiał majestat Rzeczypospolitej. Zatrzymajmy się w tym miejscu - stawką była korona. A pretendentów do rozszarpywania było znacznie mniej - i przynajmniej wiedzieli, czego naprawdę chcą, zważywszy że Wazowie - razem z królewskim majestatem - byli zwykłymi nieudacznikami. ."Postaw czerwonego sukna" już został rozszarpany. Kolor się zresztą bardzo podobał rozszarpującym, a beneficjenci z drugiej strony okragłego stołu jakoś tę ( dawniej podobno nienawistną ) barwę znieśli. Jednak fragmenty podartej już szmaty zostały. Wciąż jest coś do podzielenia: ustawa medialna daje możliwości, ewidentnie przegapione przy akcie rozszarpywania."Uzdrawianie" służby zdrowia metodą Sawickiej to kolejna możliwość, która - i tu trzeba oddać sprawiedliwość - nawet komunie nie przyszła do głowy przy dzieleniu "postawu". Obecni kandydaci na beneficjetów przeszli w obłudzie samych siebie: dekalog Tuska wisi tu obok, po prawej. Łzy wściekłości marszałka Niesiołowskiego można zrozumieć, jesli już zaliczył się do przyszłych właścicieli schedy.Podobnie można zrozumieć cyrk z immunitetem Ziobry.Tu wszystko jasne: ten głos dociera do maluczkich ( liczba wyborców jest znana), a niesławna komisja Czumy jakoś niewiele załatwia, choć człowieka wybrano właściwego: http://www.radiopomost.com/index.php?option=com_content&task=view&id=1939&Itemid=42 Jednak czego spodziewają się szeregowi hunwejbini? Mam wrażenie, że Polskę oblazły wszy i weszki, które zadowolą się odrobiną krwi Rzeczpospolitej. Kłamstwa, którymi ich się częstuje, zauważyłby ślepiec.Trudno sądzić, że ktoś może tego nie widzieć. Na co liczą? Oczywiście znowu będę heretykiem, ale bardzo się cieszę, że lewica zrozumiała mechanizm zjawiska.Oczywiście jej celem nie jest bynajmniej współpraca z PiSem, to zwykła walka o władzę. Jednak Napieralski, a zwłaszcza jego zaplecze, doskonale rozumieją, że ich deal - to trzymanie się od kłamstw PO na odległość zasięgu ognia artyleryjskiego, a szacunek okazany Prezydentowi reprezentującemu majestat Rzeczpospolitej może przynieśc tylko korzyści. Bo akurat mnie rajcuje hasło "solidarnego państwa"( i podejrzewam, że nie jestem w tym osamotniona), które powinno być jakimś pomostem dla lewicy, skompromitowanej przez Millera lokajską postawą wobec PO, strasznie zresztą obśmianej przez ich własny "Przegląd". Nie sadzę, żeby nastąpiło zbliżenie ideologiczne. Ale -było, nie było Sowietów już nie ma, ich przysięgli apolegoci albo wymierają, albo pętają się po idiotycznych, gówniarskich portalach. Może dobre jest, co jest.
mona
O mnie mona

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka