Jest taka teoria, że o ukształtowaniu człowieka w wymiarze duchowym decydują w połowie geny, ale z druga połową jest już gorzej. Rodzice mają wpływ na bieg spraw do czasu, kiedy jeszcze dla dziecka są najważniejsi na świecie, natomiast później ważniejsze stają się kontakty społeczne, czyli środowisko, w którym dziecko się obraca.
Myślę, że co poniektórych dotyczy to na pewno. Dzisiejszy popis poetycki Komorowskiego potwierdza tę tezę. Marszałek wielokrotnie twierdził, że wychował się w jakimś baraczku, w którym sasiadami byli milicjant, złodziej i dziwka.
To widać, panie marszałku. Już pan nie musi udawadniać.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)