Odpuszczam sobie amerykańskie wybory - zobaczymy post factum, co się z tego urodzi.
Dziś zainspirował mnie Andrzej Czuma, który wygłosił w radiowej "jedynce" następujący tekst, dotyczący polskich stoczni:
"Było tak, że dyrekcje te wydawały pod naciskiem związków zawodowych, ostrym naciskiem, wydawały w jakiś sposób te pieniądze – a to benefity, a to takie płace, a nie inne. (...) I mianowicie bardzo bym prosił tych bardzo szeroko uśmiechniętych działaczy związkowych, mających się bardzo dobrze, przeważnie bardzo tacy spasieni ludzie, którzy wyglądają z okna Ministerstwa Pracy i mówią, że my tu nie oddamy ani sznurówki, ani guzika nie oddamy. Odpowiedzcie panowie na pytanie: co zrobiliście razem z dyrekcją tych zakładów, zrobiliście z tymi 3,5 miliardami złotych, a później dopiero będziemy mogli rozmawiać, w jaki sposób można pomóc stoczniom."
No, proszę! Jest winny! Wespoł w zespól - związkowcy - przerąbali 3,5 miliarda!
Dalej - a jakże by inaczej - pojawia się na chwilę jakiś działacz PiS - "Znałem polityka, który przyszedł do kampanii wyborczej 2005 roku, przyszedł do Krajowej Komisji Solidarności, to był wrzesień, koniec września 2005 lub początek... tak, tak, koniec września, wrzesień 2005 i obiecał Krajowej Komisji Solidarności ni mniej, ni więcej tylko że jeżeli Solidarność będzie głosowała za jego partią, to on objąwszy władzę spowoduje, że z kasy państwa będą spłacane oprocentowania kredytów mieszkaniowych członków Komisji Krajowej."
Proszę zauważyć: "kredyty mieszkaniowe cz ł o n k ó w K o m i s j i K r a j o w e j!"
Po czym Andrzej Czuma rozpędza się na dobre: -"To są miliardy złotych. Oprocentowanie kredytów mieszkaniowych to są potężne miliardy złotych."
Nie mam zamiaru dać się przyłapać, więc sprawdziłam: KK liczy 101 osób.
Nawet, gdyby wszyscy byli posiadaczami kredytów, oczywiście oprocentowanych, to te miliardy do mnie jakoś do mnie nie przemawiają. Zwłaszcza, że z wrodzonej dobroci serca Czuma nie lokalizuje nieprzyjaciela z PiS, który to "obiecał".No cóż, trudno, taki się Czuma urodził, pełen altruizmu i szlachetności...Coś o tym wiedzą
http://www.radiopomost.com/index.php?option=com_content&task=view&id=1939&Itemid=42 ( baardzo ciekawe, serio!)
w Stanach, gdzie Czuma spędził 20 lat:
Nie wiem, dlaczego człek wdepnął pedał hamulca, bo dość nagle zjechał z PiS. Sadzę, że było to osłupienie na twarzy rozmówcy, któremu te miliardy tez sie nie wyliczały.
Doprawdy nie rozumiem, jak to się dzieje, że Tusk potrafi wyciągnąć z lamusa - i użyć - indywidua tak dalece służalcze, że dla miejsca na liście rzucą na szalę całą przyzwoitą przeszłość.
Bo Czuma - co by nie mówić - tę przeszłość ma. Już pominąwszy "Ruch", który nie miał szans od początku ( a zarazem paskudną rolę Niesiołowskiego po aresztowaniu ), ale to nie przekreśla intencji. Powstanie Warszawskie też nie miało szans, ale najpewniej dzięki niemu nie obudzilismy się w 17.Republice Rad.
Myślę jednak raczej o niezłomnej postawie Czumy w śledztwie, a potem - o dość słynnej historii, kiedy to jako młody, zamknięty z kryminalistami chłopak , rzucił się z własnorecznie rozbitym stołkiem na recydywę - aby obronić wspólwięźnia.
Dla mnie to właśnie był gest szlachetności, więc może ironia o tym altruiźmie częściowo chybiona, ale...znamy historię o Szawle - Celniku, który zamienia się w Pawła - Apostoła.
Z powyższego wynika, że bywa również odwrotnie. Jak mniemam.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)