54
BLOG
Cała awantura z Niesiołowskim ma drugie dno. I tego dna nie zakryje zakrzykiwanie inwektywami w rodzaju " to podłość", "leczenie kompleksów m a ł y c h ludzi " - itd, itd, itd. Słowa pełne "świętego oburzenia" ludzi, którzy nie mają czystych sumień, nie są dla mnie przekonujące. Obydwaj marszałkowie z całą pewnościa są przystojniejsi niż m a l i bracia Kaczyńscy. Jeśli to ma być miarą wartości - Bóg z nimi, z tymi - pożal się, Boże - Bardzo Przystojnymi Marszałkami. Meritum moich impresji jest nieco inne: Stefan Niesiołowski został aresztowany w czerwcu 1970 r. Jak się zachował w śledztwie - odpuszczam, dziś już nawet "Onet" sprawę włóczy po komentarzach. Pominąwszy "nową" ( wydaną przed rokiem...) publikację IPN, która nagle oświeciła nasze media - choć zawsze wystarczyła odrobina poguglowania, aby się dowiedzieć, czego należy. Z powodu tej sprawy marszałek Niesiołowski nie został przyjęty do PC. W kręgach związanych z opozycją nie można było ukryć spraw rażących - a sprawa zachowania Niesiołowskiego w śledztwie b y ł a rażąca. Konkludując - Jarosław Kaczyński sprawę znał. I mimo to od tzw. prawieków znosił obrzydliwe ataki Niesiołowskiego, w każdym dostępnym miejscu, nie pomijając żadnej okazji - ogłaszajacego swój wstręt tak do JK osobiście, jak do PiSu - oraz wszystkich krewnych i znajomych tego PiSowskiego królika. Nie siedzę w głowie Jarosława Kaczyńskiego, ale... jaki może być powód jego milczenia? Jedyne, co mi przychodzi do głowy - to inny rodzaj wstrętu, mianowicie wstręt do ataków ad personam, jakiś rodzaj litości, tolerancji, zrozumienia dla ludzi, za którymi opadła krata - i którzy tego nie wytrzymali. Ogółem biorąc - przyzwoitość. Trudne słowo, prawda? Bo Jarosław Kaczyński nie siedział. Jak mniemam - uznał, że sama wyobraźnia nie wystarczy, że tylko z autopsji można znać stan umysłu więźnia, zwłaszcza w czasie, kiedy komuna naprawdę mogła wszystko, kiedy nic nie chroniło człowieka po tej wewnetrznej stronie kraty. Niesiołowski jest człowiekiem przynajmniej na tyle inteligentnym ( jestem impresjonistką, tzw. "wyszczekanie" jeszcze nie jest dla mnie inteligencją), że doskonale to pojął - i cynicznie wykorzystywał.Bardzo, bardzo długo. To o te kompleksy chodziło, jak sądzę - i na tej "białej oślicy" jechał Niesiołowski. No i się w końcu przejechał. Oczywiście zostanie zrobione wszystko, żeby postawić Kaczyńskiego przed kazda mozliwą - i niemozliwa komiją, odebrać mu immunitet - i ta awanturą "przykryć" istotę sprawy. Jak wiadomo - w polskim niezawisłym sadzie nie są ważne żadne dowody, co gołym okiem widać przy okazji wielu spraw. Nie chodzi o to, kto ma rację: "sprawiedliwość musi być po naszej stronie". Trudno. Kaczyński wiedział, co ryzykuje. Jest dorosły, jest doświadczonym politykiem.A jeśli zostanie "męczennikiem" - nie sądzę, żeby mu to szczególnie zaszkodziło, zwłaszcza na stronach przyszłych podręczników. Ale osobiście nie chciałabym być w skórze Niesiołowskiego. Reklama książki, z którą prowadzają się dziennikarze - "Dzialania SB wobec organizacji Ruch" Piotra Byszewskiego - absolutnie pewna, na bank sprzeda się jak gorace bułeczki. Nie kupiłam t a m t e j książki, głosowałam na Wałęsę - i nie chcę wiedzieć więcej, niż wiem teraz. Wałęsa jest prostym robotnikiem, którego - moim zdaniem - ktoś wmanewrował w te kłamstwa, a dalej sprawa leci siłą rozpędu.Mógł nie łgać, bo w swoim czasie, kiedy jeszcze pamięć SB była świeża - ludzie chyba potrafiliby zrozumieć. Ale tę książkę ktoś z domowników już kupił, leży sobie gdzieś na półce. Dotad nie byłam jej ciekawa, ale mam zamiar poszukać, a jakże! Po to tylko, żeby - trzymajac ja przed sobą - ogladać sobie marszałka Niesiołowskiego na ekranie. Taka mała satysfakcja. Dam spokój jednomiesiecznemu aresztantowi, nieszczęsnej ofierze okrutnego sędziego Kryże. Choć... klawiatura mnie trochę swędzi: zbyt łatwo zapomniał o drugiej części niezmiernie dowcipnej wypowiedzi: - " jaka wizyta, taki zamach" - czyli o ślepym snajperze, który "nie trafił z 30 m..." Powinien trafić? O to chodzi? Oczywiście giętki język marszałka wytłumaczy nam, bydłu z Ciemnogrodu, wszystko co trzeba, a już najbardziej - szlachetną troskę o życie i zdrowie prezydenta... Wiemy, wiemy!


Komentarze
Pokaż komentarze (33)