88
BLOG
Z nazwiskiem Czumów, z ich działalnością i ceną, jaką za to zapłacili, ludzie mojego pokolenia spotykali się od dawna. Od dawna też znam słynny więzienny epizod z nogą od połamanego stołka, którym Andrzej Czuma zaatakował "recydywę" w obronie wspólwięźnia. Bardzo chwalebne, ale "młodym" powinno się najpierw zakomunikować credo pokolenia Czumy, a po trosze i późniejszych, jednak - jak sądzę - już od dawna nie będące w użyciu: - "Jak kochać - to księżniczki, jak kraść - to miliony". Co w przekładzie na polski znaczy: "Jeśli trzeba - to umieć rzucić na szalę wszystko, nosić głowę wysoko, nie pętać się po kłamliwych, wykrętnych meandrach życia. Ulubieńcy bogów umierają młodo". Nie było w tym credo nic szczególnie dziwnego, wszyscy wtedy mieli z tyłu głowy bohaterów powstańczych, wojennych, partyzanckich, etc. Etos pokolenia, a niekiedy - całych pokoleń, zwłaszcza tych rodzin, które dziedziczyły legendę. Noszę podobne brzemię, wiem coś o tym. Nie wiem, może w człowieku zmienia coś więzienie, może zabija jedne uczucia, rodząc inne, może wypacza pojęcia obywatelskie na rzecz "solidarności grupowej"... W każdym razie Czumowie (http://www.czuma.pl/public/) - że użyję patosu, kóry patosem nie jest - cierpieli i walczyli dla Polski. Andrzej Czuma walczy dla PO - i robi w to w sposób ostentacyjnie paskudny. Jestem jedną z niezbyt chyba licznych osób, śledzących komisję "naciskową", której Czuma przewodniczy. Od razu stwierdzam: doskonale wiem, że posłowie PiSu, Kurski i Mularczyk, z całą pewnością weszli w skład komisji już uczuleni po aferach z Piotrem Bączkiem, doskonale wiedząc, że komisja będzie miała posmak afery politycznej. Nie mogło być tak pięknie, jak być powinno. Jednak to, co zrobił z komisji Czuma, stało się pokazem tak wielkiej nierzetelności, tak ordynarnej gry politycznej, że chyba między innymi z tego powodu oburzeni prokuratorzy odmawiali współpracy.Nikt nie lubi być przedmiotem takich gierek. Nie byłoby to takie rażące, gdyby Czuma w swojej wydumanej wielkości miał do użycia odpowiednich ludzi, ale przyszło mu podpierać się niejakim Karpiniukiem...Poseł Karpiniuk to "człek głupi" (nie mój wynalazek, Sienkiewicz się kłania) - i zamknijmy sprawę tym stwierdzeniem.Pozwalanie na popisy oratorskie takiemu indywiduum, przy jednoczesnym zamykaniu gęby - już i tak skrzywdzonym sprawą Bączka - posłom opozycji, postawiło Czumę w roli zwykłego członka jakiejś sitwy - bo przecież nie wzniósł się, ani na moment, ponad podziały partyjne, ani razu nie pomógł posłom opozycji, znając doskonale kulisy afery z udziałem ABW. Wszystko to zaakceptował bez mrugnięcia okiem, całą radosna działalność służb pociagnął dalej. Doszłam do wniosku, że nie jest to człowiek tak kryształowy, za jakiego go brałam.Ciekawość jest jedną z moich niezwalczalnych wad - więc "poguliłam", z czystej właśnie ciekawości. Wygugliłam to: http://www.radiopomost.com/index.php?option=com_content&task=view&id=1939&Itemid=42 Niecierpliwym zapodaję fragment z tego linku. Warto ostatecznie wiedzieć, z kim ma się do czynienia, kto ma uzdrawiać polską sprawiedliwość. Dla porządku: Jarmakowski nie jest miłością mojego życia, nie mogę - póki co - stwierdzić ani wykluczyć niczego w sprawie domniemanej (czy rzeczywistej ) agentury - jednak poniższy fragment dotyczy nadużyć finansowych, a Andrzej Czuma przegrał sprawę z kretesem. Więc jak mam uwierzyć w przworządność Czumy? W dodatku - widząc na własne oczy jego wyczyny na forum komisji, którą ośmieszył? Oto ten fragment: "Z oskarżeniami Czumy po raz pierwszy zetknęliśmy się w drugiej połowie lat osiemdziesiątych działając w Ruchu Społeczno-Politycznym POMOST. Krótko po przyjeździe do Chicago Czuma rozpoczął rozbijacką działalność oskarżając kierujących POMOSTEM: Krzysztofa Raca, Mariana Sromka, Romana Koperskiego, Janusza Subczyńskiego i prof. Jana Kryńskiego oraz wiele innych osób o dokonywanie nadużyć finansowych i oczywiście współpracę z komunistycznymi służbami specjalnymi. Nie miejsce tutaj na opisywanie całego konfliktu, który zakończył się w sądzie. 15 kwietnia 1988 roku ogłoszono wyniki wyborów w Pomoście przeprowadzonych pod sądowym nadzorem, zaś sędzia powiatu Cook H. Siegan ogłosił swoją decyzję. Była ona jednoznaczna. W związku z przytłaczającym zwycięstwem Krzysztofa Raca, Janusza Subczyńskiego i w ogóle całego zarządu sędzia zakazał uzywania nazwy POMOSTU, wypowiadania się w jego imieniu grupie Joanny Budzińskiej i Andrzeja Czumy. Przekładając to na bardziej zrozumiały język - Czuma wraz ze swoimi pomagierami został przez sąd z POMOSTU wyrzucony" Tak oto zakończyła się opiewana w mediach "działalność radiowa" Andrzeja Czumy. A co do mnie: nie mam odrobiny zaufania do ludzi służalczych, którzy wśród przyjaciół miewają Niesiołowskiego,a wśród współpracowników - Karpiniuka. Każdy z pokolenia Czumy miał przyjaciół, którym dziś nie podałby ręki, traktując znajomość, nawet młodzieńczą, nawet kombatancką - za ujmę dla siebie.Chyba, że słucha - a nie słyszy... w co wątpię. "Dlatego w podobieństwach do nich mówię, bo, patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją."(Mat. 13:10,13-15) No, ale ja za złamany grosz nie wierzę nikomu z PO. Tak już mam. A myślę, że Ten, Który Patrzy Na Nas z jakiejś gwiezdnej sterowni - jest podobnego zdania: - "Coś cię, Jasiek, nie lubię...


Komentarze
Pokaż komentarze (19)