65
BLOG
Trochę ze smutkiem, a trochę z rozbawieniem przeczytałam rozmowę Zaremby z Ewą Milewicz ( Dziennik). Ze smutkiem, bo człowiek tak już ma: usiłuje odnaleźć jakiś promil dobra najwet w największym szambie. Do dziś moi prywatni "niektórzy" podśmiewaja się ze mnie, kiedy cieszyłam się jak głupia po dojściu Jaruzelskiego na szczyty. "Przecież to w końcu polski generał! Szlachcic! Sybirak!" - targowałam się z rodziną i przyjaciółmi, a oni mi tłumaczyli, że polski generał, sybirak i szlachcic powinien sobie palnąć w łeb, kiedy kazano mu strzelać do bezbronnych stoczniowców, idących do roboty.Nie ma wyjścia, jeśli oficer przysięgał narodowi polskiemu, a nie może przysięgi dotrzymać. A potem była prośba o 90 spokojnych dni - i prowokacja bydgoska... A czemu wywiad mnie rozbawił? Ewa Milewicz jest "spokojną, zrównoważoną" kobietą, delegowaną do sytuacji brudnawych. Już to wiem, dlatego traktuję ją z przymrużeniem oka, ale też czytam uważnie: jakiego dozna objawienia? No, kawałek cytatu z dzisiejszego wywiadu: "Pani gazeta opisywała zawsze Kaczyńskich jako odpowiedzialnych za brutalizację języka, debaty. A przecież Tusk także potrafił użyć brutalnych określeń, porównując obu braci do paranoików. Nie mówiąc o sformułowaniach Niesiołowskiego czy Palikota - pada pytanie, a EM odpowiada: - Brutalizacja języka polityki jest szerszym problemem. Ale Kaczyńscy tę debatę popsuli jako pierwsi. (...)" Czyżby, Pani Ewo? Nie wiem, może to ja mam coś z oczami, bo dziwnie mi się wydaje, że takiej brutalizacji języka, jaką fundowała nam GW, nie powstydziłby się sam osławiony prokurator Andriej Wyszyński, z którego wzorców radośnie czerpali redaktorzy GW.Zwłaszcza jeden, najważniejszy. Ten sam "przepiękny, kwiecisty styl, ta sama nienawiść. Oto,proszę szanpaństwa, jeden cytacik z Gazety: "Kanalia, kanalia, kanalia - Adam Michnik. Przed naszymi oczami wciąż przewija się defilada skorumpowanych hipokrytów, spuchłokarkich przekręciarzy, sprzedajnych deputowanych. Codzienna nikczemność, nadęte kłamstwo i podła intryga - czują się znakomicie. (Gazeta Wyborcza, 14-15 maja 2005) Chyba można przyznać, że język przebogaty, taki więcej prześliczny? Bardzo przystający do polskiego intelektualisty? Kudy tam Kaczyńskiemu do takiej poetyki... To tylko przykład, jednak Michnika naczytałam się w życiu tyle, że już mi się po prostu nie chce szukać dalszych cytatów. No, było coś o psach gończych, rozszarpujących ofiarę: psy - to Cenckiewicz i Gontarczyk - niewinna ofiara - to oczywiście nieszczęsny Wałęsa. Ale, jak donosi Wiktor Swietlik ( http://www.polskatimes.pl/opinie/9639,wiktor-swietlik-ja-kanalia,id,t.html), sprawa kanalii została zaktualizowana - podobno 82 szt. zostały "utytułowane" kanalią. Ewa Milewicz nie czyta Gazety? Znalazłam w tej rozmowie jeszcze jedną perełkę pani redaktor...o sprawach wyznaniowych ( ale mowa jest - a jakże - Kaczyńskim, który stanął...) " Potrafił stanąć obok ojca Rydzyka w Częstochowie i powiedzieć: "Tu jest Polska”, demonstrując sympatię do katolicyzmu, delikatnie ujmując, m a ł o p o w s z e ch n e g o." Czy ja, w tej swojej puszczy, coś przegapiłam? Byli tu ostatnio jacyś Cyryl z Metodym, przechrzcili ten kraj? Czy zdarzyło się coś innego, jakiś Mesjasz może? Naprawdę nic nie słyszałam. Nie wiem też, czy GW tak spadło, że musi się podpierać Dziennikiem, ale naturalną koleją rzeczy, na zasadzie wzajemności, teraz GW powinna zrobić wywiad z red. Zarembą.Będzie ciekawie. A na serio: naprawdę nie rozumiem, po co ten wywiad. Przecież Pani Milewicz ma gdzie napisać, że nie czuje się obrażona przez Kaczyńskiego, czy - wręcz przeciwnie, ale nie odpuszcza mu win. Razem z PROFESOREM Bartoszewskim.... W każdym razie - cała ta hucpa jest bardzo zabawna. Tylko ja mam na minusie: lubiło mi się Zarembę, na swój sposób szanowało mi się Ewę Milewicz. Ale mi przechodzi. Oboje coś kręcą. Pani Milewicz musi, jest uwarunkowana środowiskowo, ciężko zapłaciła za to, żeby mogła mówić, co myśli - nawet jeśli ja się z tym nie zgadzam. Ale Zaremba? Co jest z tym Zarembą?


Komentarze
Pokaż komentarze (12)