58
BLOG
Świeżutka, jeszcze chrupiąca wiadomość: oto rocznicę wybuchu II Wojny Światowej uświetni obecność... Władimira Putina! Zapomniano nas tylko poinformować: solo, czy może z Armia Czerwoną? Świat się kończy. Cały czas tłumaczę, jak dziadek krowie na rowie - wprawdzie jestem pisowską pałkarą, ale najpierw liczy się dobro Polski. Gdyby ten rząd, jak wybrany -tak wybrany, miał chociaż zamiar zrobić coś dla tego dobra, z całą pewnością zamknęłabym buzię, chociaż w ten sposób dając osobistą sankcję ( tyle tylko mogę) na działanie ku zbożnemu, opromieniowanemu miłością i zaufaniem" celowi. Cały czas tłumaczę również, że do PiSu ciągnie mnie hasło solidarności społecznej. A co ma ciągnąć mnie, osobę wychowaną na rodzinnych tradycjach legionowych, zaczynających się od PPS i Piłsudskiego? Oczywiście wiem, że -tak, jak w tamtych czasach - wszystko ma jakieś ograniczenia, wywodzące się po prostu z przeszłości, braku niepodległości, z peryferyjnego położenia pod zaborami, z samego faktu, że jeśli ma się kolonie - nie po to się je ma, żeby je nosić na rękach, tylko - żeby je wyżyłować do cna. Niezależnie od tego, czy działo się to przed, czy po ostatniej wojnie. "Z próżnego i Salomon..." - a nikt nie ma różdżki czarodziejskiej, aby jednym skokiem wyrównać różnice dzielące nas od socjalnych przywilejów Zachodu.Najpierw trzeba, aby państwo nie było tak bezczelnie okradane. I w ogóle nie wiem, czy wolałabym państwową misericordia, czy jednak miejsca pracy. Chyba jednak to drugie. Jednak jakoś się nie nabrałam na rządach PiS, mimo wszelkich uwarunkowań. Mnie przekonuje PiS-owska wojna o czystość intencji, o walkę z rakiem korupcji, a już zwłaszcza z korupcją tej czerwonej pajęczyny, która oplotła Polskę jeszcze bardziej gęstą siecią po 89r., niż przed "Wielkim Zwycięstwem" Lecha Wałęsy & co, kiedy uwłaszczała się komuna -z błogosławieństwem tej garstki " różowych zwycięzców", którzy sprzedali nas za kawałek władzy. Dość złudnej zresztą, bo mechanizmy rządzenia i tak pozostały w brudnych rękach ludzi byłych służb. Jednak dla tego rządu nie liczy się w najmniejszym stopniu Polska. Liczy się promowanie coraz bardziej plastikowego prezia, zwanego premierem, który ma pełną gębę miłości - ale takiego wysypu działań najbezczelniej korupcyjnych, takiego festiwalu przekrętów w wykonaniu ludzi jednej partii dawno nie było. Rywin i cała słynna afera to przy tych rządach - pestka. I o to właśnie chodzi - o wielu, wielu Rywinów, którzy podzielą się "z macierzą", czego nie udowodniono nawet Millerowi i jego rządowi. Bo o co chodzi w najnowszej aferze z Palikotem w tle? A spektakularne działania, występowania z partii i wyrzucania złapanych na licu następują wtedy, kiedy już nie można w żaden sposób powiedzieć: " złapano mnie za rękę? Ale, panie sędzio, to nie była moja, premierowska ręka!" Media, które "maja prawo pytać", niby pytają, ale wciąż "z pewną taką nieśmiałością", choć gołym już okiem widać, że niektórym - w interesie stacji - wyraźnie narusza się godność ludzką ( no, mniemam, że niektórzy sitkarze nie maja pojęcia - z czym się to je, ale nie każdy jest Knapikiem), oczekując nie dajacych się obronić kłamstw. W ramach takiej to uczciwości, miłości i zaufania ( czytaj - umilania życia - Tuskowi), w ramach ułatwiania mu ewentualnej, aczkolwiek wielce wątpliwej prezydentury, serwuja nam wizytę Putina. Nie mam nic przeciwko wizycie. Nie możemy przenieść Polski w inne, wygodniejsze miejsce i oczywiącie dobrze by było, gdyby stosunki j a k o ś się ułożyły, choć historia nas uczy, że się nie ułożą. Ale chyba nie rocznica wybuchu wojny jest taką okazją? Bo jeśli tak - proponuję chociaż zmianę daty Na 17.września.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)