W ostatniej rozmowie telefonicznej Lech Kaczynski nie rozmawial z Jaroslawem Kaczynskim o locie, ladowaniu, pogodzie, decyzjach.
Kamien z serca.
"Przesłuchanie Jarosława Kaczyńskiego dotyczyło m.in. jego rozmowy telefonicznej z bratem Lechem Kaczyńskim w czasie lotu; z zeznań wynika, że nie dotyczyła ona warunków lotu ani kwestii lądowania - poinformowała Naczelna Prokuratura Wojskowa."
A ten kamien to bylo m.in. to:
"Prezydent zadzwonił z pokładu Tu-154 do brata Jarosława o godzinie 8.20 - zdradził Adam Bielan w rozmowie z Konradem Piaseckim...
- Ale to był telefon, że wszystko jest dobrze, że wszystko idzie tak, jak miało iść?
- Tak, że wszystko idzie tak, jak miało iść. Prezes pytał, czy już wylądowali. Prezydent odpowiedział, że nie, że lądują za kilkanaście minut. To było - jak rozumiem - dwadzieścia kilka minut przed katastrofą. Jak to usłyszałem, to wyszedłem gdzieś tam do kuchni, żeby prezes nie widział mnie w takim stanie."
Kopie rozmowy maja Amerykanie, ale jej nie wydadza.
"Lamerka" pod artykulem w Wyborczej (wstep tekstu "Lamerki"):
Chronologia wydarzen jest nastepujaca:
Jarek nie leci do Smolenska, by czuwac nad chora mama w szpitalu. Rano, ok. godz.6 rozmawia jeszcze z Lechem.
Obaj wiedza, ze Jaroslaw bedzie w szpitalu rano.
Ok.8.15-8.20 zaloga TU-154 sklada prezydentowi meldunek o zlej pogodzie w Smolensku.
Ok. 8.20, wbrew swoim zwyczajom (bo wg slow J.K. zawsze dzwonil PO wyladowaniu) dzwoni z pokladu samolotu do Jaroslawa.
Wersja Jaroslawa: Lech dzwonil po to, zeby mu powiedziec, ze rozmawial z lekarzami o stanie zdrowia matki i otrzymal dobre wiadomosci. I to bylo jedyna trescia rozmowy.
Logiczne. Rozmowa jak kazda. Popieram.
Szkoda dalszych komentarzy. Ale warto zachowac na pamiatke.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)