Z wydarzeń dzisiejszego kończącego się już na szczęście dnia, wartych być może odnotowania, trzeba zauważyć zatrzymanie przez policję KRZYSZTOFA HOLECKIEGO, męża propagandzistki Danuty z telewizji ZaRublika. A w skrócie chodziło o to, że pan mąż, po pierwsze: wjechał na drogę objętą obustronnym zakazem wjazdu; po drugie: zignorował polecenia funkcjonariuszy; po trzecie: odmówił wylegitymowania się; po czwarte: zwymyślał policjantów sugerując też że jemu wolno, a im nic do tego; zaś po piąte: widząc beznadziejność swojej sytuacji, usiłował zbiec z miejsca zdarzenia. Policjanci okazali się sprawniejsi, dopadli typa, powalili na glebę i zakuli najzwyczajniej w kajdanki. Sporo tego się nazbierało jednym słowem. Kryminalista drogowy Holecki, od dziś można go tak nazywać.
Ponieważ w pewnym momencie, widząc beznadziejność swej sytuacji, Holecki zgłosił złe samopoczucie (mam zawał wysapał) wezwano oczywiście karetkę, która zabrała typa do szpitala. Tam po pierwsze długo się awanturował, nie chcąc poddać się testowi, no a po drugie, okazało się, że to symulant, bo nic złego nie odnotowano, więc ten komunikat o złym jakoby samopoczuciu był najzwyklejszą zmyłką, gra na czas. Jak cała ta szarża Holeckiego się zakończy, tego póki co nie wiadomo, ale myślę, że kolegium to ma facet zagwarantowane.
Oczywiście nie trzeba wyjaśniać, że jeden z prominentnych Goebbelsów Russpubliki, Olechowski, natychmiast rozwarł ryja i wykrzyczał, że to skandal i celowa represja wobec patrioty, a poza tym obwieścił, iż Ruspublika jest telewizją niezależną od władzy, a to między innymi oznacza, że żadna władza nie będzie im mówiła gdzie im wolno jechać a gdzie nie wolno, bo oni sami będą o tym decydowali.
Samo Holecka zaś wpadła w spazmy, i głupio się teraz tłumaczy, że mąż po prostu nie zauważył znaku zakazu, a oni zaraz do niego z kajdankami. Otóż droga pani, każdemu coś takiego może się oczywiście przydarzyć, ale wtedy grzecznie policjantów przeprasza, kaja się i robi minę zbolałego psa (jest szansa, że wszystko skończy się tylko na pouczeniu), nie zaś słownie atakuje funkcjonariuszy, lży ich w najgorszych słowach (cytat: „nie będziesz mi kutasie mówił co mam robić. Wiesz kim ja jestem?…”) , wręcz rzuca się do rękoczynów, a jak widzi, że robi się cienko, to próbuje uciec, a tak przynajmniej wynika z zeznań świadków. Więc lepiej w tej sytuacji zawrzeć japę, nic nie mówić i nie pogarszać sytuacji. Jesteście kretynami, którzy ze swojego skretynienia przemieszanego z bezczelnością, zrobili swój znak rozpoznawczy.
72
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze