Jestem pod wrażeniem szczerze mówić, tego co zaprezentował rezydent Narkocki. Patrzcie gość, cała miesiącami nie brał udziału w żadnej ustawce, mimo że marzył o tym, śniło mu się nocami latanie po lasach z bejsbolem i naparzanie się z kim popadnie, gdy tymczasem nic. A tu nagle jak z nieba spada mu coś takiego. Nic wiec dziwnego, że w trybie pilnym zawrócił samolot i zamiast lecieć do Senegalu (zaplanowany i wykupiony sparing z miejscowym gwiazdorem boksu, poszedł się jebać) wybrał event przed trybunałem.
Obserwatorzy podkreślają, iż mimo tej wielomiesięcznej przerwy rezydent Narkocki nie zatracił nawyków. Wyglądał też na takiego, który ewidentnie coś przyćpał i najpewniej to żaden tam był snus, poszedł raczej w coś twardego, co nieźle nim zatelepało. Naspidowany, zapomniał wziąć bejsbola, który bardzo by mu się przydał w czasie przedzierania się przez policyjne kordony. A i w trybunale mógł zdzielić kogoś w łeb. Stracona szansa jednym słowem. A tak w ogóle, to znaleźć takie indywiduum w 30 milionowym ponad narodzie, to naprawdę jest sztuka.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)