Przemyślenia figowego liścia
Póki pozwalają wisieć przy swoim interesie...
12 obserwujących
330 notek
96k odsłon
  104   1

Dialog parlamentarny dam lewicy.

... Dopiero za rogatkami, gdy fura znalazła się na piasczystym gościńcu, a rozpędzone konie utraciły już swój nadzwyczajny fajer, zaczął się przyjemny dyskurs, w którym całe towarzystwo żywy przyjmowało udział.

 Pani Rypsowa, utrzymująca sklep towarów łokciowych, kobieta pospolitego umysłu, o szpetnej twarzy, ale bardzo zazdrosna i złośliwa, odezwała się do Małki:

 — Dla pani ta dzisiejsza podróż zapewne przyjemna nie jest?

 — Z jakiej racyi ma być dla mnie nieprzyjemna? — odrzekła Małka. — Chwała Bogu, ciepło jest, słońce świeci, a fura Berka jest tak bardzo wygodna, że nietylko ja, młoda, ale nawet stare, plotkarstwem tylko zajęte baby, mogą na niej jechać, bez niebezpieczeństwa dla swoich delikatnych kości.

 — Ślicznie pani Małka powiedziała i nie ma się czemu dziwić. Taka ładna buzia sławna jest na całe Czarnebłoto, a nawet na szeroką okolicę. Ha! ha! O takiej buzi dużo mówią, a skoro o niej mówią, to i ona także chce swoją sztukę pokazać.

 Małka nie pozostała dłużna w odpowiedzi.

 — Różne są buzie na świecie — odrzekła — jedne ładne, kto na nie spojrzy, to mówi — inne brzydkie i o tych nikt nie mówi, bo nie ma czasu.

 — Jakto nie ma czasu?

 — Gdyż spojrzawszy na taką, musi przedewszystkiem... splunąć.

 Wszyscy podróżni wybuchnęli śmiechem, a pani Rypsowa wpadła w pasyę i zaczęła miotać straszne przekleństwa. Przytem twarz jej, rzeczywiście nie bardzo piękna z natury, wydawała się przerażającą.

 — Żmijo!

 — Gadzino!

 — Ty wspólniczko szatańska!

 — Ty stara czarownico! Oby twój język zmienił się w kołek drewniany!

 — Widzieliście ją!

 — Cicho, cicho! — wołał Jankiel Bas.

 — Uspokójcie się, to niepięknie jest! — reflektował Uszer Engelman.

 — Ona taka harda, że jedzie do swojego puryca! — wrzeszczała na cały głos pani Rypsowa.

 — Dość, dość już!

 — Jakto? W porządnem towarzystwie, jadąc na bryczce, robić takie brewerye!

 Berek wdał się w sprawę.

 — Kto — zapytał — zapłaci mi za to, że moje konie od tego wrzasku ogłuchną?

 — Cicho! cicho, sza!

 Z wielkim trudem udało się uspokoić wzburzone umysły. 


 źródło: 

https://wydarzenia.interia.pl/autor/jakub-szczepanski/news-joanna-senyszyn-kontra-anna-maria-zukowska-jedna-poslanka-po,nId,5354044

https://pl.wikisource.org/wiki/Czarnebłoto/Rozdział_XV

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale