murgrabia czorsztyński murgrabia czorsztyński
66
BLOG

Opowieść o biednych psach i złym dziadzie.

murgrabia czorsztyński murgrabia czorsztyński Polityka Obserwuj notkę 4
Wśród entuzjastycznych sondaży i złotych myśli Ukochanego Przywódcy, zawłaszczone media ogłosiły nowy dowód pańskiej łaski i zaangażowania: wzrosną płace w służbie zdrowia. W tym samym czasie, kiedy dramatyczny stan finansów państwa powoduje zamykanie oddziałów porodowych i wprowadzenie odpłatności za refundowane dotąd zabiegi.

Jak to mówił sarmacki moralista: zaiste, nie proporcja to: w gumnie kóp żyta sześć, a  w czeladnej kręciwąsów dziesięć i piwo kupne piją. To musi walnąć. Skoro musi walnąć, to musi też istnieć przyczyna, dla której warszawski rząd decyduje się na taką niekonsekwencję. Oczywiście, pogląd, że obecny warszawski rząd jest sterowaną  zza Odry ekipą rozbiórkową, mającą pozostawić po sobie taki glanz platz, że i sto kadencji PiSu nic między Odrą a Wisłą nie odbuduje, z góry odrzucamy. Odrzucamy bez dyskusji.

Zatem przyczyna musi być inna i nie związana z terenami na zachód od Odry. Na wschód od Odry zaś mamy, jak wszyscy wiemy, postkomunę. Znaczy, zakonserwowane instytucje i zjawiska z okresu niewoli. Z niewolą zaś jest taki problem, że mała grupa - np. narzucona z zewnątrz władza - wszystkich na raz nie upilnuje, bo się niewolnicy pobuntują.

Najprostszym rozwiązaniem by zapobiec buntom jest wybrać spomiędzy niewolników grupę najcwańszych i najwięcej umiejących, i nadać im nic nie kosztujący przywilej: pozwolić im w dowolny sposób wyzyskiwać, okradać i prześladować towarzyszy niedoli - pod warunkiem bezwzględnego posłuszeństwa władzy. Bezkarność wejdzie im krew do tego stopnia, że nie tylko zapomną o nędzy, którą z powodu niewoli znoszą, ale wręcz sami zaczną bronić opresji, bo tylko ona pozwala im do woli wyjadać obierki z misek współwięźniów. W ten sposób na takim np. Biełomorkanale cała robotę za nielicznych nadzorców z NKWD odwalali pełniący role funkcyjnych kryminaliści, zwani "urkami".

W ustroju komunistycznym rolę "urków" pełniły struktury partii, do spółki z resortami siłowymi. W postkomunie do "więźniarskiej elity" w dokooptowano prywatnych pracodawców, państwowych urzędników i dwie korporacje zawodowe: lekarską  i prawniczą; przy pomocy "luk w systemie prawnym" zezwalając im wszystkim na dowolne eksploatowanie szarego obywatela - i tak przeznaczonego do ciężkich, sezonowych robót na emigracji do "przyciągania obcego kapitału" taniością siły roboczej.

Niestety, świat urządzony jest tak, że dobrobyt powstaje z pracy, a tam gdzie wszyscy kradną, nikt się nie najada. Bywa, że pogarszające się pod złym zarządem warunki w niewoli popychają do buntu przeciw władzy także grupę niewolników uprzywilejowanych i dopiero bunt takich "blatnych" stanowi dla władzy realne zagrożenie. W takim przypadku właścicielom niewolników pozostaje tylko poszczuć jednych kapo na drugich: bezpiekę na wojsko, "suki" na "urków", Gallów na Traków, czy jak tam popadło.

Ponieważ nie ma nic nowego pod słońcem, całkiem niedawno mogliśmy obserwować próbę rozbicia korporacji prawniczej, poprzez wprowadzenie podziału na sędziów słusznych i niesłusznych, prawnie skutecznych i nieskutecznych. No, ale kauzyperdy, naród chytry, obyty z kazusem, uzusem i precedensem, w porę zdał sobie sprawę, że podważenie przywilejów jednego oznacza podważenie przywilejów wszystkich, a nietykalność piechotą nie chodzi. W obronie zagrożonych "neosędziów" ryknęli lwim głosem (osieł w lwiej skórze nieostrożnych zwodził) nawet postępowi towarzysze brukselscy.

Pogarszająca sie lawinowo sytuacja polskiej służby zdrowia przebudziła nawet grupę do tej pory najzacieklej broniącą patologicznego układu: przeciw nieudolności rządu zaczęli buntować się i protestować lekarze. Nie mając wielkiego manewru wobec prawa do wykonywania zawodów medycznych, rząd zastosował wobec eskulapów unik przećwiczony wcześniej na nauczycielach. Podwyższenie wszystkim pensji... przy jednoczesnej redukcji etatów. A kto się nie załapie na dobrze płatny etat, ten trąba.

Rząd zachował sie jak dziad proszalny, który osaczony w ciasnym zaułku przez gromadę głodnych, złych psów rzuca między nie ogryziony do goła gnat. Niech się drapieżniki zagryzają między sobą o kawałek suchej kości, podczas gdy chytry żebrak, nie trudząc sobie rąk spokojnie się oddali. Za Odrę, na przykład.


#nie daj Boże z chłopa pana, ani z dziada gospodarza

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj4 Obserwuj notkę

Każda opublikowana tu notka jest produktem kolekcjonerskim. Nie służy do czytania, ani też do zamieszczania w niej informacji bądź opinii. Uwaga: CACATOR CAVE MALUM!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka