300 posłów głosowało za kandydaturą Ewy Kopacz na Marszałka Sejmu. Dokładnie połowę głosów (150) zdobył jej konkurent Marek Kuchciński rekomendowany przez klub PiS. Ale nie to jest najważniejsze. Wybór nowej Marszałek Sejmu obraca wniwecz nadzieje odpowiedzi na pytania o Smoleńsk.
- Ewa Kopacz to osoba o żelaznym charakterze, twarda, nieustępliwa, żywiołowa, niezmiernie odpowiedzialna – tymi słowami przez kilka minut z mównicy sejmowej do kandydatury byłej minister zdrowia przekonywał poseł Sławomir Nowak z PO. - Ewa Kopacz to marka sama w sobie – podsumowywał. Czy jednak rzeczywiście będzie dobrą marką i sprawdzi się jako druga osoba w państwie?
Trudno w tym miejscu nie przywołać jej stanowiska w sprawie wiary. To kluczowa sprawa, gdy staje się na czele Sejmu, wybranego przez katolicki naród. Choć deklaruje, że jest wierząca, a nawet praktykująca, to jednak z lubością stwierdza w wywiadzie dla jednej z rozgłośni radiowych: „nasze przekonania, z którymi na co dzień żyjemy, chodzimy do pracy, mieszkamy ze swoimi najbliższymi, zostawiamy w przedpokoju urzędu, który obejmujemy”. Dla katolika taka postawa nie może być nigdy nie może oznaczać bohaterstwa czy podkreślać przymiotów męstwa. To przecież zwykłe tchórzostwo!
O swojej wierze mówiła przy okazji dyskusji o zabijaniu nienarodzonych. Zawsze popierała aborcję. Przypomnijmy - Ewa Kopacz głosowała przeciw zwiększeniu obrony życia nienarodzonych dwa razy – zarówno w 2007 roku jak i u schyłku VI Kadencji Sejmu.
Ale to nie jedyne jej „grzeszki”. Przez cztery lata kariery w Ministerstwie Zdrowia, Ewa Kopacz dała się poznać przede wszystkim jako osoba, która manipuluje prawdą. Najbardziej odczuły to rodziny ofiar tragedii smoleńskiej. Nowa Marszałek Sejmu zaraz po katastrofie – wówczas jako szefowa resortu zdrowia – zapewniała, że polscy lekarze uczestniczyli w Moskwie w sekcjach zwłok, co szybko okazało się nieprawdą. Podobnie jak to, że ziemia smoleńska została przekopana na metr w głąb, aby stwierdzić obecność szczątków ofiar i ewentualnych dowodów rzeczowych.
Jako druga osoba w państwie powinna wykazać się przede wszystkim nienaganną moralnością. Publiczne kłamstwa wytykało jej dziś w sumie 12 posłów PiS (bo tylko oni zabierali głos w dyskusji) – wśród nich między innymi Elżbieta Kruk, Małgorzata Sadurska, Antoni Macierewicz, Małgorzata Gosiewska czy Andrzej Adamczyk. Odpowiedzi nie było. Ewa Kopacz nie zechciała odnieść się do jakichkolwiek zarzutów. - Proszę was, nie żerujcie więcej na tej tragedii – apelował do posłów Sławomir Nowak, który zabrał głos zamiast niej. Nie odbyła się także zapowiadana wcześniej konferencja prasowa.
Czy mamy więc pogodzić się, że wybór Ewy Kopacz na Marszałek Sejmu przekreśli jakiekolwiek szanse na poznanie odpowiedzi na najważniejsze pytania odnośnie katastrofy smoleńskiej? Jak w takiej sytuacji niejasne stanowisko w kluczowej dla państwa polskiego kwestii będzie przekładało się na mniej znaczące, ale trudne zagadnienia życia społeczno-politycznego? Czy niedługo okaże się od kogo tak naprawdę – wbrew temu co mówił dziś Sławomir Nowak – jest uzależniona nowa Marszałek Sejmu? Z czyim zdaniem, i czy rzeczywiście własnym – liczyć się będzie Ewa Kopacz?
Tekst ukazał się na portalu "prawy.pl"


Komentarze
Pokaż komentarze (8)