Nie ulega wątpliwości, ze obecność w Sejmie Bogdana Święczkowskiego oraz Dariusza Barskiego mogła być nie na rękę „salonowi politycznemu”. Świetnie znają prawo, i w oparciu o jego literę startowali w wyborach. Ich mandat wygasił marszałek sejmu. Czy musiał?
- Przepraszam moich wyborców w imieniu ustawodawcy. Gdybym spodziewał się takiego biegu spraw, to nie wystartowałbym w wyborach – powiedział prokurator będący w stanie spoczynku Dariusz Barski. W Sądzie Najwyższym wraz ze swoim pełnomocnikiem, mec. Piotrem Pszczółkowskim wysłuchał wyroku w sprawie odwołania od decyzji marszałka Grzegorza Schetyny o wygaszeniu dwóch mandatów – jego oraz Bogdana Święczkowskiego.
Jak uznał Sąd Najwyższy oddalił zażalenia obu prokuratorów, argumentując, że pojęcie „prokuratora” obejmuje też osoby będące aktualnie w stanie spoczynku. W uzasadnieniu Sąd uznał, że „należy stosować prokonstytucyjną wykładnię norm ustawowych”. Chodzi zapis art. 103 konstytucji. Zgodnie z nim, mandatu poselskiego nie może sprawować m.in. ani sędzia, ani prokurator. Tymczasem inne przepisy już tego nie zabraniają.
Według art. 30 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, w okresie sprawowania mandatu parlamentarzyści nie mogą wykonywać pracy w charakterze sędziego i prokuratora, pracownika administracyjnego sądu i prokuratury. Z kolei ustawa o prokuraturze mówi, że prokurator m. in. wybrany do pełnienia funkcji w organach państwowych jest obowiązany zrzec się swojego stanowiska, chyba, że przechodzi w stan spoczynku.
Jednak Sąd Najwyższy zaznaczył, że przejście w stan spoczynku jest dobrowolny a jednocześnie uznał, że wygaszenie mandatów obu posłów nie było przejawem dyskryminacji. Nie doszło też do naruszenia europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności – jak twierdzili obaj prokuratorzy w swych zażaleniach.
Do sprawy odniósł się prezes PiS. - Każdy urząd państwowy może w tej chwili stwierdzić, że w jego mniemaniu jakiś przepis ustawy jest sprzeczny z konstytucją i odmówić jego stosowania. Z ustawy wynikało zupełnie wprost, że mogą być posłami. Marszałek Schetyna stwierdził, że nie mogą, bo to jest sprzeczne z konstytucją – stwierdził Jarosław Kaczyński. Można więc uznać, że była to decyzja polityczna, za którą nie stały przesłanki merytoryczne. Obaj prokuratorzy w stanie spoczynku to przecież doskonali fachowcy. Taka „siła” z pewnością nie zostałaby zmarnowana w tej kadencji.
Wydaje się więc, że marszałek sejmu VI kadencji Grzegorz Schetyna działał pod presją premiera. Zaś igrzyska pod tytułem „wojna Schetyna-Tusk trwa”były tylko zwyczajną zasłoną dymną dla wątpliwych sympatii względem prokuratorów w stanie spoczynku.
Tekst ukazał się na portalu "prawy.pl"


Komentarze
Pokaż komentarze (2)