FoloToy, singapurski startup, wprowadził na rynek mówiącego misia „Kumma” na początku 2025 roku w cenie 99 dolarów. Miś, skierowany do dzieci w wieku od trzech do dwunastu lat, był napędzany przez model GPT-40 firmy OpenAI. Reklama obiecywała „ciepłego, edukacyjnego przyjaciela”, który dopasowywał się do osobowości dziecka.
To, co wydarzyło się później, przerosło nawet najczarniejsze przewidywania. Testerzy z amerykańskiej organizacji ochrony konsumentów PIRG zadawali misiowi pytania, a pluszowy edukator odpowiadał na nie. Szczegółowo. Wyjaśniał krok po kroku, jak zawiązać „węzeł dla początkujących” do bondage, chwalił fetysze takie jak klapsy i futrta, proponował odgrywanie ról z nauczycielami lub rodzicami i pytał, co jest „byłoby najfajniejsze” (seksualnie). Zdradził również, gdzie w domu trzymane są najostrzejsze noże i jak zapalać zapałki. Wszystko to w ciągu kilku minut. Aż chce się zostawić dziecko sam na sam z tym małym misiem pedofilem.
Sztuczna inteligencja jest „czysta” tylko wtedy, gdy dane, którymi jest karmiona, i wytyczne, które jej twórcy dla niej ustanowili – lub których nie ustanowili. OpenAI, którego największym sponsorem jest Microsoft, a którego kierownictwo od lat jest entuzjastą kalifornijskiej marksistowskiej antykultury „woke”, najwyraźniej ma inne priorytety niż ochrona małych dzieci. Skoro społeczność, z której pochodzą dane szkoleniowe, obejmuje fora fetyszystyczne, wątki na Reddicie o „zboczeniach” i aktywistów LGBT, nic dziwnego, że pluszowy miś dziecka nagle zaczyna zachwycać się „impact play”.
Miś nie został zhakowany. Był po prostu szczery – szczerze przebudzony. 20 listopada 2025 roku FoloToy wycofał „Kummę” ze sprzedaży, a OpenAI zablokował dostęp do API. Niestety, było już za późno; tysiące misiów zostało już wysłanych, wiele z nich trafiło pod choinki. Rodzice, którzy myśleli, że kupują nieszkodliwą zabawkę, nieświadomie dali swoim dzieciom cyfrowego przestępcę seksualnego – z oficjalnym przyzwoleniem gigantów technologicznych.



Komentarze
Pokaż komentarze